Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2021

150. KAMPER cz. 18. WEBASTO I OKNA DACHOWE.

Obraz
  Wróciłem do domu w piątek wieczorem porządnie zmęczony wyjazdem - o czym będzie osobno - i zdążyłem tylko obejrzeć nowe przesyłki z elementami do kampera, które w międzyczasie przyszły. Min. elementy tapicerki. Pięknie zapakowane na palecie, którą zaraz Jola zarekwirowała jako stojak na narzędzia oraz otwieraną szybę boczną.  W sobotę rano biorę się  do pracy. W pierwszej kolejności dokończyłem montowanie webasto . Musiałem zmniejszyć oryginalną podstawę montażową, taką blachę z otworami na wydech i pobór powietrza z zewnątrz - z uwagi na rozstaw śrub jaki mi wyszedł po wierceniu w podłodze. I już widzę, że to był błąd, bo będzie problem, gdy trzeba będzie je wyjąć do np. naprawy, gdyż śruby mocujące znalazły się nie obok, a pod urządzeniem. Jest też błąd drugi. Pod tę blachę dałem gumowa podkładkę grubości 5mm z odpowiednio dużymi otworami na rurę wydechową. Ale ta blacha nagrzewa się znacznie bardziej niż sądziłem i przez cały dzień, kiedy udało mi się próbnie odpalić...

149. TOSCANIA cz. 1 DOJAZD ZAKWATEROWANIE.

Obraz
Wyprawa do Toscanii była trochę improwizowana, gdyż mieliśmy jechać z grupą moich znajomych i nie zajmowalibyśmy się logistyką.  W ostatniej chwili trzeba było zmienić plany, bo okazało się, że nie ma jednego auta, które miało ciągnąć przyczepę z naszymi motocyklami. Szybka decyzja: TOSCANIA .  Hiszpania - za daleko na krótka wyprawę, w Alpy - może być już zimno i śniegi w wysokich partiach, Rumunia już się trochę znudziła. Zatem Włochy . Jednym z argumentów było to, że z Wiednia do Livorno   (ok. 800 km) można dojechać pociągiem Nightjet, a więc zaoszczędzić jeden dzień dojazdu, gdyż pociąg jedzie nocą.  Można się przespać i rano ruszać od razu w trasę. Tuż przed wyjazdem okazało się, że jest problem z biletami. Powrotnych wcale już nie ma (do listopada!), a do Livorno są tylko miejsca siedzące. W dodatku w dwóch różnych przedziałach. Nie ma  wyboru. Jest jeszcze jeden problem. W/g pierwotnego planu start miał być w sobotę nad ranem, a teraz pociąg mamy w p...

148. KAMPER cz. 17. TRZECI PROJEKT - ŁÓŻKO

  Owszem były dziś  paczki,  ale nie ta najważniejsza: z szybą !  Szkoda, bo bardzo jestem ciekawy jak ta szyba zmieni auto. Sąsiad dziś się pokazał i rozpocząłem trzeci temat: łóżko.  Byłem przy montażu i całe szczęście, bo udało mnie się wprowadzić kilka zmian do pierwotnego pomysłu. Wsporniki ramy będą dodatkowo ogranicznikami miejsca dla zbiornika na wodę i akumulatora. Zbiornik będzie leżał na boku i wypełni całą wysokość wnęki pod spaniem.  Wygląda na to, że po  środku zostanie jeszcze miejsce na bagaż, np. sprzęt kempingowy: foteliki i stolik składane.  Kupiłem dziś lodówkę kamperową Dometic na gaz, 12 V i 230V. Nowa, na gwarancji ale z uszkodzoną obudową. Za to za mniej niż za 2/3 ceny. Wprawdzie nie jestem pewien czy będę w stanie wykorzystać jej funkcję gazową, gdyż zwykle wylot spalin jest w bocznej ścianie. Ponieważ miejsce dla lodówki jest przewidziane na wysokości bocznych odsuwanych drzwi, po ich otwarciu spaliny mogłyby zapalić. Al...

147. KAMPER cz. 16. BRODZIK

Obraz
  Wczoraj był i dziś będzie dzień paczkowy. Min. przyszła brakująca płyta do brodzika. Ponieważ sąsiad od konstrukcji ramy łóżka nie zgłosił się, pognałem po południu do mego spawacza od aluminium. Już wcześniej wykonywał dla mnie różne konstrukcje do GSa, jakieś dodatkowe bagażniki, schowki pod siedzenia, itp.  Kiedyś (krótko) Grzegorz jeździł z nami w naszym klubie ROTOM. W ostatniej chwili robiłem jeszcze korekty wymiarów, bo nie uwzględniłem wcześniej grubości ocieplenia na nadkolu, wysokości kibelka w stosunku do nadkola, itp. Dlatego byłem ciekawy jak to wszystko wyjdzie i czy starczy materiału. Na szczęście okazało się, że mój majster ma akurat 3 kawałki blachy aluminiowej, też grubości 3 mm. Były potrzebne do sztukowania, bo niektóre elementy trzeba było skrócić, ale inne wydłużyć. Po trzech godzinach konstrukcja była poheftowana  (pocheftowana?), czyli pospawana punktowo aby się wszystko trzymało. Ponieważ zrobiło się późno, prace zostały przerwane. Zabrałem dzie...

146. KAMPER cz. 15. WEBASTO - SKUTKI NIEICRPLIWOŚCI.

Obraz
  Wczoraj skończyła mnie się mata kauczukowa i klej do Alufoxa, więc zaczęło mnie kusić, żeby zobaczyć jak zamontować webasto. Pierwszy raz w życiu posługiwałem się wycinarką do drzewa oraz otwornicą do metalu. Wycinarka  - to ręczne urządzenie, którym można wycinać otwory i wszelkie krzywe linie. Otwornica pozwala wiercić duże otwory np. 60, czy 100mm w blasze, betonie czy drewnie. W wycinarce musiałem skrócić brzeszczot tak by nie uderzał w podłogę, odrysowałem kształt webasto i hajda. Nawet zgrabnie poszło. Żałuje tylko, że mogłem staranniej wyrysować kształt urządzenie ( jest wpuszczone trochę w podłogę). Zresztą musiałem robić kilka poprawek. Ale jest OK. Gorzej poszło z otworami w blaszanej podłodze. Ta czynność zresztą była pierwsza. Po sprawdzeniu pod spodem auta, gdzie można umieścić śruby, aby nie trafić w zamknięte profile wywierciłam najpierw otwór pilotowy od spodu i potem korzystają z niego jako punktu odniesienia narysowałem na (całej jeszcze wtedy ) podłodze r...

145. KAMPER cz.14. CO JEST ZA DRZWIAMI?

  Ponieważ ostatnio pogoda dopisywała i było ciepło, a nawet gorąco - pracowałem przy otwartych drzwiach; tylnych i bocznych.  Dziś dopiero sobie uświadomiłem, że odsunięte boczne drzwi są dla mnie niewidoczne, i że zapomniałem o ich wykończeniu. Tzn. jest już wyklejona pianka kauczukowa, ale nie nakleiłem maty Alufoxa i nie są do końca wypiankowane szpary między panelami maty.  Aż się uśmiałem - jak norka. Przed wyjazdem pozamawiałem jeszcze wiele potrzebnych rzeczy i pewnie Jola będzie miała zajęcie z ich odbieraniem od kurierów i z InPosta.  Już się cieszyłem, że wycyrklowałem z pianką i prawie nic  nie zostanie, ale przecież zostaje jeszcze sufit nad sypialnią, który zacznę ocieplać dopiero po wycięciu okna dachowego, którego położenie ustalę ostatecznie po zamontowaniu kabiny i pierwszych szafek.  Wczoraj z ciekawych rzeczy przyszło nowe webasto 2 KW. Jest sporo mniejsze od poprzedniego i mam już upatrzone miejsce dla niego.  Kupiłem szybę, która ...

144. TOSCANIA. PTRZYGOTOWANIA DO WYJAZDU.

  Rzeczy proste nie zawsze takimi się okazują.  Planując na cito swój wyjazd nie uwzględniliśmy tego, że mimo iż to koniec sezonu o "obłożenie" turystyczne jest znaczne. Ale od początku.  W planie mieliśmy dojazd do Wiednia na kołach, w Wiedniu pakujemy się na Nightjet - pociąg turystyczny, który jedzie do Livorno i zabiera samochody oraz motocykle. Pociąg rusza na nocną jazdę (odjazd ok. 20tej), śpi się w sypialnym lub w kuszetce i rano jest się na miejscu. Super sprawa - jeden dzień oszczędności nie mówiąc o wygodzie. Jeszcze kilka dni temu były miejsca i bilety, a raptem w sobotę okazało się, że są już tylko miejsca siedzące (chcieliśmy kuszetki) - a to 12 godzin jazdy. W dodatku pojedyncze miejsca, w dwóch rożnych przedziałach. Powrotnych biletów nie ma już wcale, nawet na październik !  Trudno. Z powrotem wrócimy na kołach. Dobrze jakby była pogoda na tę podróż, bo pamiętam jeszcze deszcze z ostatniej wyprawy do Rumunii.   Mamy zarezerwowane miejsce w agrot...

143. KAMPER cz.13

Obraz
    Sam w to nie wierzę, ale mija miesiąc jak rozpocząłem przeróbkę swojego busa.  Przez ten miesiąc, pracując codziennie, również w soboty i niedziele udało mnie się zaledwie go ocieplić i wygłuszyć i to też nie do końca. Zostały różne zakamarki, a to najbardziej żmudna i mało efektowna i efektywna część zadania.  Ale mam już elementy potrzebne do budowy brodzika i jestem po konsultacji ze spawaczem, który podejmie się jego wykonania. Pominąłem jeden element do niego i muszę go jeszcze zamówić. I tak jestem dumny z siebie, bo to konstrukcja przestrzenna i w pamięci musiałem zwymiarować 12 elementów. Mam już baterię prysznicową i koncepcję jak ją zamontować. Jest znacznie cięższa niż zakładałem, a ścianki prysznica będą cienkie. Spawacz podpowiedział mnie z czego zrobić ścianki kabiny. Reklamy robią teraz z takiego materiału, który jest leki, wodoodporny i pokryty aluminium. Muszę to zobaczyć. Mam już upatrzone miejsce na webasto. Muszę się powstrzymywać przed tym, ż...

142. KAMPER... cz. 12.

Obraz
  Wracamy do rzeczywistości. To niewiarygodne ile czasu wymaga ocieplenie/wygłuszenie busa. Nie prowadzę ewidencji godzin pracy ale oceniam, że zajęło mnie to ok. 100 (stu) godzin, a jeszcze to nie koniec. Muszę się powstrzymywać, by nie zacząć montażu urządzeń, gdyż jest to znacznie ciekawsze zajęcie od przycinania maty kauczukowej, przyklejania jej, pokrywanie alufoxem ( matą jakby z plastikowej gąbki pokrytej z obu stron aluminiową , wypełnianie szpar pianką montażową, docinaniem jej i ponownym uzupełnianiem brakujących wypełnień, bo trudno ją równomiernie położyć. Na foto widać jeszcze fragmenty ścian nieocieplone. To miejsce na okno po lewej stronie przy projektowanym stoliku oraz miejsce na Trumę, czyli bojler gazowy. Planowany był z tyłu po prawej, ale z powodów technicznych musiałem zmienić jego położenie. I tak ciągle... Ale jest też mały sukces: schowek nad kabiną jest już ocieplony, oklejony srebrną, zbrojoną taśmą. I taki już zostanie.  Codziennie odkrywam nowe rze...

141. SPOTKANIE W SEROCKU.

Obraz
  W minioną sobotę mieliśmy małe motocyklowe spotkanie przyjaciół. To dzięki Magdzie i Hubertowi. Ich zasługą jest to, że im się chce organizować takie spotkania. Grzechem byłoby siedzieć w domu, gdy po tylu dniach kiepskiej aury, zrobiła się nareszcie pogoda.  Spotkanie było w hotelu Pan Tadeusz. Bardzo fajny hotel, ładnie położony nad Narwią, która w tym miejscu jest już właściwie Zalewem Zegrzyńskim. Obszerne sale, ładne pokoje. Dobre śniadania. Trafiliśmy wprawdzie na wesele, ale dało się wytrzymać, No może dawał po uszach akordeonista, który niestety również śpiewał. Jego część folklorystyczna na nieszczęście dosyć długo trwała. Poza organizatorami był Marek z Andrzejem z Lublina oraz Kanalia, za którym wcale się nie stęskniłem. Zanim dojechaliśmy na miejsce z Piotrem i Lucyna (oni tylko na chwilę) zdążył już odjechać Marek z Tomaszowa. Piotrek szybko się zwijał do domu, bo na drugi dzień miał wozić na motocyklu sędziego zawodów triatlonowych. Potem opowiadał, że zimno mu...

140. RUMUNIA cz. 5

Obraz
  Wstaję rano, staram się nie budzić domowników. Cały czas wydaje mi się, że to niedziela. Niech się gospodarze wyśpią. Ale Hubert wstaje i proponuje śniadanie. Rezygnuję, bo od kolacji jeszcze nie jestem głodny i chcę jak najszybciej wrócić do domu, zobaczyć  się z Anią i Tomkiem oraz ich dziećmi, a moimi wnukami. Jestem ciekawy relacji Ani ze sponsorowanego wyjazdu do Szwajcarii, gdzie gościła z grupą 5 osób na zaproszenie szwajcarskiej ambasady. Ania jest dosyć znaną blogierką kulinarną. Wydała dwie książki na ten temat. Jej blog:  strawberriesfrompoland.pl .  Bardzo ładnie, ciepło pisze - nie tylko o potrawach. Zajrzyjcie. Wyjeżdżam ok. 8mej. Sławek jeszcze garuje. Do Radomia popaduje zgodnie z nową świecką tradycją ale potem przestaje, a nawet wygląda słońce przez chwilę. W domu jestem po 11tej. W samą porę, bo znowu się rozpadało i to mocno.  Sławek miał mniej szczęścia, bo wyjechał dopiero przed południem i na zakończenie wyprawy miał jeszcze niezłą pomp...

139. RUMUNIA cz. 4

Obraz
  W planie był nocleg na Słowacji ale przy założeniu, że startujemy z Kluż . Ale z Satu Mare to za blisko na nocleg na Słowację, a za daleko  na jeden raz do domu przy takiej pogodzie. Korzystamy z propozycji Huberta i Magdy, aby zanocować u nich w Kielcach .  Dla mnie trochę nie po drodze ale zawsze z przyjemnością ich odwiedzam, gdyż są niezwykle gościnni. Wracamy podobną trasą jak w tamtą stronę, z tym, że niewielki kawałek autostradą. W końcu mamy wykupione winiety na autostrady  (45 PLN).  Im bliżej Polski - tym pogoda gorsza. Zupełnie jak na powrocie z Hubertem z Albanii . Wieje - wiadomo - Kielce.    Przecież nie bez powodu się mówi: - piździ, jak w kieleckiem na dworcu!!!  Dojeżdżamy ok. 18tej, przemoczeni dosyć dokładnie. Już wiem po co Hubert kupił zimą Atlas do ćwiczeń. Ma mnóstwo wystających elementów - jest na czym wieszać mokre ubrania!  Kolacja zakrapiana, jak zwykle wesoło, wspomnienia z wyjazdów. Hubert pokazuje przedpremie...

138. RUMUNIA ... cz. 3

Obraz
    Rano śniadanie "miszczów" w moim wykonaniu, czyli męska jajecznica. Jedna ze znanych książek kucharskich podobno zaczyna się w ten sposób: pożycz od sąsiada jedno jajko!     My pożyczamy trochę oleju do smażenia. Już spakowani mamy odjeżdżać, gdy syn właścicielki upomina się o zapłatę. Okazało się, że Sławek nie doczytał, że płatność ma być gotówką - mimo, że podawał nr karty kredytowej na Bookingu.  Dobrze, że na naszej granicy wymieniliśmy przed wyjazdem po 200 zł na 204 leje. Zawsze trzeba mieć trochę miejscowej gotówki.  Głupia sytuacja, ale chyba uwierzyli, że to było nieporozumienie. Niestety przez ten czas wyjaśniania, tradycyjnie - zaczyna padać. Jedziemy jedną z fajniejszych dróg - czyli z Vatra D. do Bistrica drogą nr E 58 . Dalej na Dej i Kluż - czyli tak wracamy jak jechaliśmy drugiego dnia - na północ.  Oddalamy się od naszej granicy i od domu, ale chcemy powtórzyć trasę z Kluż do Alesd i z Alesd do Satu Mare . Nadkładamy ...

137. RUMUNIA ... cz.2

Obraz
  Rano, po śniadaniu mamy startować. W jadalni zwracają nam uwagę, że nie mamy maseczek! Jedno ze spostrzeżeń z wyprawy jest takie, że Rumuni bardziej  (o dziwo!) stosują się do obostrzeń niż Polacy w Polsce. Kilka razy mieliśmy z tym problem. Ale to nie koniec problemów. Przed hotelem, gdy mamy już ruszać - Sławek melduje, że nie działa mu ogrzewanie manetek i nie ma prądu w gniazdku zapalniczki, potrzebnego do ładowania telefonu w czasie jazdy, żeby korzystać z Googla. Na razie jest słonecznie, zabieramy się za szukanie przyczyny. Podejrzenie pada oczywiście na spalony bezpiecznik. Dostajemy się do bezpieczników. Wszystkie wyglądają na dobre. Nie widać też by oba (akcesoryjne) urządzenia były do nich podpięte. No to pewnie jest osobny bezpiecznik, tylko pytanie gdzie?  Zakładał mu to elektryk, może będzie pamiętał? Sławek dzwoni do niego. Nie pamięta. Więc szukamy. Dostęp jest beznadziejny, znajdujemy kable zasilające,  a po nich docieramy do sporego zgrubienia na...