143. KAMPER cz.13
Sam w to nie wierzę, ale mija miesiąc jak rozpocząłem przeróbkę swojego busa. Przez ten miesiąc, pracując codziennie, również w soboty i niedziele udało mnie się zaledwie go ocieplić i wygłuszyć i to też nie do końca. Zostały różne zakamarki, a to najbardziej żmudna i mało efektowna i efektywna część zadania. Ale mam już elementy potrzebne do budowy brodzika i jestem po konsultacji ze spawaczem, który podejmie się jego wykonania. Pominąłem jeden element do niego i muszę go jeszcze zamówić. I tak jestem dumny z siebie, bo to konstrukcja przestrzenna i w pamięci musiałem zwymiarować 12 elementów. Mam już baterię prysznicową i koncepcję jak ją zamontować. Jest znacznie cięższa niż zakładałem, a ścianki prysznica będą cienkie. Spawacz podpowiedział mnie z czego zrobić ścianki kabiny. Reklamy robią teraz z takiego materiału, który jest leki, wodoodporny i pokryty aluminium. Muszę to zobaczyć. Mam już upatrzone miejsce na webasto. Muszę się powstrzymywać przed tym, żeby nie zostawić to cholerne ocieplanie i zająć się czymś ciekawszym, tzn. konstrukcją.
Staram się wykorzystać pogodę i zrobić jak najwięcej czynności wymagających wychodzenia z auta, bo dziś ma popsuć się pogoda. Jest niedziela. Do roboty, ale naprawdę mam dosyć. Ledwo już wchodzę i wychodzę z auta. Kolana trzeszczą. Kręgosłup się buntuje. Byle do piątku. W piątek jedziemy do Toskanii. Ale tu wyszły zupełnie nieoczekiwane komplikację. O tym w następnym poście.


Komentarze
Prześlij komentarz