139. RUMUNIA cz. 4
W planie był nocleg na Słowacji ale przy założeniu, że startujemy z Kluż. Ale z Satu Mare to za blisko na nocleg na Słowację, a za daleko na jeden raz do domu przy takiej pogodzie. Korzystamy z propozycji Huberta i Magdy, aby zanocować u nich w Kielcach. Dla mnie trochę nie po drodze ale zawsze z przyjemnością ich odwiedzam, gdyż są niezwykle gościnni. Wracamy podobną trasą jak w tamtą stronę, z tym, że niewielki kawałek autostradą. W końcu mamy wykupione winiety na autostrady (45 PLN). Im bliżej Polski - tym pogoda gorsza. Zupełnie jak na powrocie z Hubertem z Albanii. Wieje - wiadomo - Kielce. Przecież nie bez powodu się mówi: - piździ, jak w kieleckiem na dworcu!!! Dojeżdżamy ok. 18tej, przemoczeni dosyć dokładnie. Już wiem po co Hubert kupił zimą Atlas do ćwiczeń. Ma mnóstwo wystających elementów - jest na czym wieszać mokre ubrania! Kolacja zakrapiana, jak zwykle wesoło, wspomnienia z wyjazdów. Hubert pokazuje przedpremierowo swój autorski film z wiosennej wyprawy do Albanii. Jak na pierwszy raz całkiem udany. Ja staram się z każdej wyprawy zrobić film. Zbieram materiały z całego sezonu i jesienią zabieram się do montażów. Miło się ogląda zimą. Na Boże Narodzenie jest zawsze pokaz dla rodziny filmów z całego sezonu.






Komentarze
Prześlij komentarz