144. TOSCANIA. PTRZYGOTOWANIA DO WYJAZDU.

 

Rzeczy proste nie zawsze takimi się okazują.  Planując na cito swój wyjazd nie uwzględniliśmy tego, że mimo iż to koniec sezonu o "obłożenie" turystyczne jest znaczne.

Ale od początku.  W planie mieliśmy dojazd do Wiednia na kołach, w Wiedniu pakujemy się na Nightjet - pociąg turystyczny, który jedzie do Livorno i zabiera samochody oraz motocykle. Pociąg rusza na nocną jazdę (odjazd ok. 20tej), śpi się w sypialnym lub w kuszetce i rano jest się na miejscu. Super sprawa - jeden dzień oszczędności nie mówiąc o wygodzie. Jeszcze kilka dni temu były miejsca i bilety, a raptem w sobotę okazało się, że są już tylko miejsca siedzące (chcieliśmy kuszetki) - a to 12 godzin jazdy. W dodatku pojedyncze miejsca, w dwóch rożnych przedziałach. Powrotnych biletów nie ma już wcale, nawet na październik !  Trudno. Z powrotem wrócimy na kołach. Dobrze jakby była pogoda na tę podróż, bo pamiętam jeszcze deszcze z ostatniej wyprawy do Rumunii.   Mamy zarezerwowane miejsce w agroturystyce w okolicach Arezzo.  Wygląda super.

Ponieważ na ostatnim wyjeździe stwierdziłem, że nie tyle wibracje silnika - ile turbulencje i kołysanie kaskiem są powodem uciążliwości w jeździe TT 900, na szybko postanowiłem to poprawić. Zdjąłem risery - czyli podwyższenie kierownicy, aby sylwetka była mniej komfortowa ale bardziej pochylona i zasłonięta przez szybę. I mam wrażenie , że pomogło. Zobaczę na trasie.

Postanowiłem też poprawić kształt siedzenia, które jest niewygodne, ma wyraźne kanciaste krawędzie w miejscu gdzie są przeszycia. Z tymi przeszyciami na siedzeniach to wielkie nieporozumienie. Owszem poprawiają wygląd siedzenia, ale obniżają komfort jazdy. Po wielu godzinach jazdy, te szwy na krawędziach, których na początku się nie zauważa zaczynają nieźle dawać w dupę. No bo niby gdzie miałyby dawać?  Podobnie miało Ducati 1250 co zauważyłem już podczas krótkiej jazdy testowej.

Zdjąłem częściowo obszycie i  lekko ryzykując uszkodzenie ogrzewania, które znajduje się w gąbce siedzenia,  nożykiem do tapet splanowałem krawędzie gąbki i potem doszlifowałem je grubym papierem ściernym . Obszycie przytwierdza się na nowo zszywkami tapicerskimi - tak zresztą jest mocowane fabrycznie. Jest trochę lepiej, w trasie się sprawdzi. Z pewną nieśmiałością odpaliłem ogrzewanie - bo mogłem je uszkodzić przy okazji. Działa !

No to motocykl  (TT 900 ) mam przygotowany do jazdy. Pewnie ostatniej w tym sezonie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1