147. KAMPER cz. 16. BRODZIK

 

Wczoraj był i dziś będzie dzień paczkowy. Min. przyszła brakująca płyta do brodzika. Ponieważ sąsiad od konstrukcji ramy łóżka nie zgłosił się, pognałem po południu do mego spawacza od aluminium. Już wcześniej wykonywał dla mnie różne konstrukcje do GSa, jakieś dodatkowe bagażniki, schowki pod siedzenia, itp.  Kiedyś (krótko) Grzegorz jeździł z nami w naszym klubie ROTOM.

W ostatniej chwili robiłem jeszcze korekty wymiarów, bo nie uwzględniłem wcześniej grubości ocieplenia na nadkolu, wysokości kibelka w stosunku do nadkola, itp. Dlatego byłem ciekawy jak to wszystko wyjdzie i czy starczy materiału. Na szczęście okazało się, że mój majster ma akurat 3 kawałki blachy aluminiowej, też grubości 3 mm. Były potrzebne do sztukowania, bo niektóre elementy trzeba było skrócić, ale inne wydłużyć. Po trzech godzinach konstrukcja była poheftowana  (pocheftowana?), czyli pospawana punktowo aby się wszystko trzymało. Ponieważ zrobiło się późno, prace zostały przerwane. Zabrałem dzieło do domu, żeby za dnia to obejrzeć i przymierzyć. Jak na mój sposób projektowania i wymiarowania wyszło super. W dwóch miejsca tylko trzeba było sztukować i wyszły widoczne spawy, których miało nie być. Nauczka na przyszłość: bezpieczniej jest zrobić kartowy model i dopiero ciąć materiał!

Wygląda imponująco, jak fragment luku bombowego  B-52!

Dziś ma być sąsiad od ramy. Unikam sformułowania "od łóżka", bo zaraz zaczną się głupie dowcipy.

Nareszcie zaczyna być coś widać. Mam zaczętą konstrukcję webasto i brodzika. Brodzik dziś wraca do spawacza, żeby dokończyć i wykończyć spawy, dorobić punkty mocowania do auta. Akurat będzie miał czas na to w czasie mojej eskapady do Toscanii.

Wyprawa to też mała batalia covidowa. Musimy wypełnić elektronicznie dokumenty wjazdowe na 3 strony z licznymi pytaniami,skąd, gdzie, gdzie nocleg, szczepienia, itp.  Potem dostaje się na maila kod QR.  Na szczęście Radek, który jest nieoceniony w takich sytuacjach uporał się z obydwoma deklaracjami, chociaż klął przy tym niemiłosiernie. 

Teraz będę miał tydzień czasu, żeby starannie przemyśleć kolejność dalszych działań. Wydaje mi się, że kolejna rzecz, to będzie montaż zbiornika na brudną wodę, którą kamperowcy eufemistycznie nazywają wodą "szarą".  Ale wcześniej muszę przygotować do niego przyłącza, tzn. odprowadzenie wody z brodzika, umywalki i zlewozmywaka. To mała łamigłówka, bo każde z tych urządzeń ma inną średnicę rur spustowych, które trzeba połączyć w jedną wiązkę i wprowadzić do zbiornika. Potem jeszcze zamontować odpływ z zasuwą do spuszczania zawartości i można montować zbiornik pod autem.  Możliwość spuszczanie wody ze zbiorników i z całego układu, to niezwykle ważna rzecz, gdyż nie chodzi tylko o pozbycie się zawartości, ale uniknięcie rozsadzenia przez mróz całego układu. Początkujący kamperowcy często o tym zapominają, albo zima ich zaskakuje jak przysłowiowych drogowców.

Dopiero po zamontowaniu zbiornika pod autem, specjalnego dedykowanego do Peugeota, można ustalić miejsca odpływu wody z brodzika i umywalki. Kaszka z mleczkiem! Chyba???

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1