314. KAMPER. ZIMOWA WYPRAWA. cz. 105
Startuję w sobotę k. południa. Jadę przez Mławę, bo mam odebrać po drodze dokumenty. Z Mławy postanawiam jechać nie do siódemki lecz na Iławę, żeby nie było monotonnie. To zły wybór jak się okazuje, bo spora część dróg w kiepskim stanie. Dopiero k. Małdyt wbijam się w siódemkę. Po drodze robię sobie obiad z domowych zapasów. Omijam Gdańsk i jadę na Wejherowo. Po drodze dwujęzyczne nazwy miejscowości na drogowskazach: po polsku i po kaszubsku. Na bocznych drogach są miejscami ślizgawki. Przed którymś skrzyżowaniem ostro pracuje ABS - ale zdążyłem się zatrzymać. Na miejsce, na pole namiotowe Topaz w Lubiatowie docieram k. dwudziestej w zupełnych ciemnościach. Dojazd prowadzi wąską, leśną dróżką. Zastanawiam się czy na miejscu kogoś zastanę, czy będę nocował samotnie w zupełnych ciemnościach? Dojeżdżam. Jest dobre oznakowanie więc mimo ciemności trafiam bez trudu. Na miejscu lekkie zdziwko! Stoi duża przyczepa kempingowa, obok auto. Pod nimi nie ma śniegu - a śniegu...