312. TURBINA WIATROWA
Pisałem już o tym wcześniej, że kampera traktuję też jako magazyn energii na wypadek blackdownu, min. z powodu potencjalnego zagrożenia wojną. A w takiej sytuacji należy zadbać o to, by zapas energii w akumulatorach, który z założenia jest uzupełniany poprzez solary, na wypadek złej pogody - miał alternatywne źródło energii. Takim źródłem może być turbina wiatrowa. Oczywiście wiatru też może nie być, ale to już pomińmy.
Po rozpoznaniu problemu ustaliłem, że są do nabycia małe turbiny wiatrowe (głównie produkcji chińskiej) o różnej konstrukcji i różnej mocy. I co oczywiste - w różnych cenach. Ponieważ moim celem nie jest samowystarczalność, a jedynie uzupełnianie energii pominąłem duże urządzenia i skupiłem się na małych. Ich wydajność mieści się w przedziale 200 - 1000Wat. Są dwa z grubsza rzecz biorąc ich rodzaje. Tradycyjne w formie wiatraków - jakie można spotkać przy drogach nad znakami drogowymi, które wspierają panele słoneczne oraz takie w formie walców z pionową osią obrotów. Z moich obserwacji opisów wynika, że te pierwsze z reguły mają większą moc, te drugie zaś są cichsze. Wybrałem model tradycyjny wiatrakowy z 6 ramionami o mocy 1000W - co wydaje się być już dosyć dużą wartością. Na mojej działce warunki "wiatrowe" nie są najlepsze z uwagi na drzewa i budynki jakie ograniczają swobodny przepływ wiatrów. Na szczęście kierunek z zachodu, skąd wieje najczęściej, jest w miarę otwarty.
Wiatrak winien być zamontowany jak najwyżej, ale rodzi to szereg problemów z ustabilizowaniem masztu na jakim się go umieszcza, gdyż wysokie i długie maszty mają tendencje do wyginania się - co utrudnia zachowanie poziomu potrzebnego do swobodnego obracania się turbiny wokół własnej osi, w stosunku do kierunku wiatru. Moja turbina będzie umieszczona nad wiatą w której stoi kamper, na maszcie o wysokości ok. 2m, czyli oś obrotu turbiny będzie ok. 4m nad ziemią. Sama turbina wygląda na dosyć solidną konstrukcję. Jest to metalowy odlew, w środku jest generator prądu, łopaty śmigieł wykonane są z plastiku. Z obudowy wychodzą 3 przewody, gdyż generator jest trójfazowy, łączy się je z prostym kontrolerem, który "wypuszcza" prąd o stałym napięciu 12V, który można już podłączyć do akumulatorów lub do odbiorników o napięciu nominalnym 12V. Jako próg zadziałania podają prędkość wiatru min. 2 m/sek co odpowiada prędkości 7,2km/h - czyli bardzo szybkiego marszu. Graniczna prędkość to bodajże 20m/sek ( 72km/h) po przekroczeniu której włączają się hamulce, aby konstrukcja się nie rozleciała. Nominalna to 13m/sek - czyli 46km/h przy której jak rozumiem turbina osiąga moc 1000W. Przy niższych prędkościach wiatru moc jest niższa, ale napięcie powinno być stałe - 12V. I tyle teorii. Sąsiad, który będzie mi robił konstrukcję masztu jest aktualnie chory - więc czekam, aż wyzdrowieje, a na razie obmyślam szczegóły montażu oraz sposób połączenia zasilania z turbiny do kampera. Na razie wykonałem skrzyneczkę w której umieściłem bezpiecznik 20A, który będzie służył zarazem jako wyłącznik oraz amperomierz, żeby można było kontrolować ilość (natężenie) wytwarzanego/pobieranego prądu.
Dwa dni temu rakieta spadła po stronie polskiej zabijając dwie osoby. Na początku wojny rosyjska rakieta doleciała aż do Serbii ! Tak więc wszystko zdarzyć się może, że zupełnie przypadkowo kolejna rakieta spowoduje awarię sieci elektrycznej i brak prądu - balckdown może nagle stać się rzeczywistością. To co robię w kierunku magazynowania energii i alternatywnego zasilania traktuję raczej jako zabawę i wyzwanie techniczne dla humanisty - ale ZŁE NIE ŚPI jak mawiał mój ojciec.
Komentarze
Prześlij komentarz