309. KLOEJNY "OSTATNI" SŁONECZNY DZIEŃ. cz. 3 ZIOŁOWY ZAKĄTEK
Wracamy do pojazdów. Ustalamy, że fajnie byłoby razem gdzieś się wybrać - skoro jeździmy bez towarzystwa. Robert proponuje Ziołowy Zakątek w Korycinie, który ma w planie na dzisiaj. To w pobliżu Siemiatycz, w dodatku po drodze do domu - więc czemu nie? Robert prowadzi, widać wyraźną różnicę mocy obu aut. Jego turbodiesel ma zaledwie 90KM - przy moich 160ciu. Ale nigdzie się nie śpieszę. Po drodze wsie jak z XIX wieku - drewniana zabudowa, chociaż przemieszana już z nowymi domami. Drogi różne, ale lepsze niż się spodziewałem. Nienawidzę złych nawierzchni, bo wtedy w kamperze wszystko skrzypi i dzwoni jakby miał się rozpaść za chwilę. Dojeżdżamy na miejsce, wjeżdżamy na wielki, ziemny parking. Facet kieruje nas gdzieś za stodoły - bo twierdzi, że zabierzemy za dużo miejsca. Pogięło go czy co? Toż tu miejsca na sto samochodów, a stoi z pięć zaledwie. Jedziemy gdzieś na łąkę za te stodoły. Wracamy na miejsce. Ten Zakątek (mają swoją stronę internetową) to pomieszanie agroturystyki (są miejsca noclegowe), hodowli ziół, sklepu z własnymi wyrobami, restauracji i skansenu. Idealne miejsce dla rodzin z dziećmi. Mogą tu zobaczyć na żywo, na małych wybiegach ,zwierzęta znane im w miastach jedynie telewizji: króliki, kaczki, gęsi, kury, koguty, świnie, owce, kozy i choć co - jak mówią górale. Trochę chodzimy aby rozejrzeć się po sporym obejściu, potem idziemy na obiad do ich restauracji. Jesteśmy jedni z pierwszych, bo dopiero dochodzi 12ta - po zmianie czasu na zimowy. Ale zanim nam podali obiad i zjedliśmy - zrobiła się już spora kolejka do stolików. Kupuję dla swoich dziewczyn konfitury z czerwonej cebuli - ich produkcji. Mają spory wybór różnych innych ekologicznych produktów. Gdy wyjeżdżamy, ze zdziwieniem stwierdzam, że parking pełen. Stoi ze sto samochodów. Oczom nie wierzę. A przecież to trochę szczególny dzień: 30.10.22. czyli tuż przed Świętem Zmarłych, gdy ludzie mają inne cele wyjazdowe. Parkingowy jednak wiedział co robi. Po obiedzie rozjeżdżamy się w dwie strony. Robert na południe w kierunku Warszawy, ja na północ w kierunku domu. Fajne spotkanie. Może kiedyś się wspólnie wybierzemy. Dobrze nam się gawędziło.
Komentarze
Prześlij komentarz