699. AMERYKA POŁ. 2026. cz.9
Krótka trasa z Tupiza do Uyuni nieco ponad 200km. Przed wyjazdem sesja fotograficzna z właścicielem hotelu, który zafascynował się motocyklami. Po drodze bez sensacji. Osobliwa jest procedura tankowania w Boliwii. Żeby zatankować trzeba okazać paszport i dowód rejestracyjny. Może dotyczy to tylko turystów? Nie wyjaśnili. W Boliwii są kłopoty z paliwem, ale od tych procedur benzyny chyba nie przybywa.W Uyuni właściciel hotelu, w którym zabukowali pokoje zaskoczony ich przyjazdem twierdzi, że nic nie wie o nich. Potrzebuje 2 godziny na przygotowanie pokoi. Zostawiają u niego rzeczy i jadą na słone jezioro ( Salar de Uyuni) znane z rajdu Dakar oraz zobaczyć cmentarzysko starych parowozów. Idą oglądać paradę karnawałową. Daleko jej do tej z Rio, ale robi wrażenie zapał z jakim miejscowi uczestnicy idą w pochodzie. Stroje na miarę ich zamożności, ale udział biorą licznie. Opsikują się pianką w sprayu. Widzów też. Muzykę i bębny słychać aż do rana.
Pod hotelem ich uwagę przyciągają dwa motory na toruńskiej rejestracji. Historia tych motocyklistów fascynująca: jechali w trzy motocykle - małżeństwo z ich kolegą; w Argentynie tego kolegę potrącił samochód i motocykl skasował, łącznie z silnikiem, a kierowca trafił do szpitala, chociaż nic poważnego mu się nie stało. Koszt naprawy motocykla wyceniono na 30tys.$. Motocykl został i jadą dalej w trójkę na dwóch motocyklach. Dziewczyna niezadowolona, bo stała się pasażerem. Prawo jazdy ma od kilku miesięcy, wybrała się z mężem do Ameryki Płd. jako kierowca!!!
Uyuni leży na wysokości ponad 3600mnpm. Nocleg jest dla Grześka i Huberta dosyć koszmarny z uwagi na przeziębienie i działanie choroby wysokogórskiej. Radek i Piotrek znoszą wysokość znacznie lepiej.















Komentarze
Prześlij komentarz