695. AMERYKA POŁ. 2026. cz. 5

 

Dziś ciężki dzień, bo trasa długa - 650 km - i upał ok. 30 st i więcej. Tym razem skręcili na zachód i opuścili pustynię. Spotkali pierwszy deszcz, więc wyjmowali deszczówki. Krajobraz pustynny zmienił się na pełen zieleni. Po drodze nieoczekiwanie spotkali Sambora i jego grupę (6 motocykli) w m. Cayafate. Gdy wjechali na ryneczek w miasteczku - standardowy widok w tych rejonach - zobaczyli samochód na polskich blachach.  W knajpce siedział Sambor ze swoim kolegą i uczestnikiem wyprawy - Wojtkiem z Pułtuska . Mają problem - bo skończyły się łożyska w samochodzie towarzyszącym. Prawdopodobnie to skutek wielu przepraw przez rzeki. Sambor  liczył,  że w Salta, w serwisie Toyoty łożyska dostanie - ale okazało się, że trzeba je zamawiać. Łożyska na razie tylko się grzeją, ale za chwilę pewnie się rozpadną!  Miła pani w serwisie obiecała Radkowi, który to załatwiał, że będzie szukać tych łożysk w innych serwisach. Salta ma 600 tys. mieszkańców, więc jest szansa.  Jak nie znajdzie - Sambor dalej nie jedzie i będzie ich szukał - bo jak samochód się rozkraczy w drodze, to  dupa blada. Łożyska zazwyczaj mają znormalizowane rozmiary, więc powinno się udać.  Z wielu względów byłoby szkoda, gdyby nie wyszło,bo miał zabrać bagaże chłopaków do samochodu, gdyż obie grupy jadą tą samą trasą. Wojtek ma problemy ze zdrowiem, bo wyjechał z Polski zaziębiony i rozwinęło mu się zapalenie płuc. Był intensywnie leczony, łącznie z zastrzykami i antybiotykami i już dochodzi do siebie. Nasza grupa ruszyła pierwsza do Salta - miejsca docelowego tego etapu.  Przed Salta dziesiątkami kilometrów ciągną się na tle gór winnice z hacjendami.  Reklamy miejscowych marek win.  Posiadłości bardzo ogarnięte, pod wieloma względami  przypominają Toskanię. Nocleg w b. fajnym, klimatycznym hotelu z połowy XX, a może nawet XIX wieku. w samym centrum miasta. Grupa Sambora jeszcze trochę w Cayafate została, bo czekali na steki  i mieli pecha - dojeżdżali do celu w deszczu i w ciemnościach. Zepsuł się KTM i dojechał do hotelu na sznurku. Ach te KTMy!

 
                                                               Radek, Sambor, Wojtek

Nasze sprzęty sprawne. Grzesiek tylko się kuruje, ~położył się do łóżka - ale będzie żył! Jutro ma być ciekawie, trochę asfaltów, trochę szutrów. Rano się wyjaśni sprawa łożyska. Chłopakom byłoby wygodnie jechać po szutrach bez bagaży, ale czy się uda?  Jest ryzyko, że trafią na ulewne deszcze i gwałtowne burze, które są zapowiadane. W górach na offie może być nieciekawie.




                                 Obie grupy w jednym miejscu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1