692. AMERYKA PŁD. 2026. cz.2

 


Po południu, gdy dotarli do hotelu i oczekiwali na pokoje, siedzieli w restauracji przy piwku. W tym czasie przejechała obok grupa ok. 30 motocyklistek. Chłopcy głośno komentowali to wydarzenie i  wtedy odezwała się para siedząca nieopodal: to wy z Polski?! My też Polacy ! Jesteśmy z Australi,i na miesięcznej wyprawie po Patagonii. Oczywiście natychmiast się przysiedli, poza piwem znalazł się Jack D. i  impreza przeniosła się do pokoju. Dostali zaproszenie od nich do Australii, na ich ranczo. Trochę tylko miny im zrzedły gdy usłyszeli o odległościach australijskich. Oni do teściów mają 1600km, czyli standardowo jak na Australię. To byli potomkowie emigracji z lat osiemdziasiątych.

Rano pobudka i do roboty. Najpierw notariusz, aby poświadczył dokumenty do odprawy motocykli na drogę powrotną. Byli pierwsi i notariusz przyjął ich nawet przed czasem. Potem w towarzystwie Roniego, który zajmuje się ich odprawami w Chile, jadą na skład celny, odebrać motocykle. Wcześniej musieli je poskładać po wyjęciu z klatek. W sumie zajęło im to 4 godziny.
 
 Nie obyło się bez problemów. W KTM w czasie podróży padł akumulator. Na szczęście Radek miał booster, który uratował sytuację. Już ostatniego dnia przed ich wylotem rozmawiałem z Radkiem i przypominałem, żeby byli przygotowani na taką ewentualność. Z kolei DRka Grześka, za boga nie chciała odpalić. Po długim chechłaniu rozrusznikiem okazało się, że nie ma paliwa. Grzesiek zapewniał, że było. Pewnie w czasie transportu ktoś sobie pożyczył, lub wyciekło - co w sumie jest gorszą opcją. Po dolaniu 3l benzyny ze zbiornika Yamahy w końcu odpalił.
 Ponieważ było jeszcze wcześnie, postanowili rozpocząć wyprawę. Roni podpowiedział im zmodyfikowaną trasę - bo sam okazał się motocyklistą. Okazała się ciekawa, a momentami stresująca. Biegła górami wzdłuż torów kolejowych i prowadziła przez kilka tuneli. Tuneli specyficznych, gdyż bardzo wąskich - tak na jeden wagon - oczywiście nieoświetlonych. Zazwyczaj wjazd był wyasfaltowany, ale dalej był piach. To było niemiłe zaskoczenie, bo gdy wjeżdża się z pełnego słońca w ciemny tunel - przez chwilę nic nie widać. A gdy niespodziewanie jeszcze w ciemnościach kończy się asfalt pod kołami i nieoczekiwanie wjeżdża się w piach i kurz - jest niefajnie. Tego dnia zrobili 350km i są do przodu o jeden dzień, bo mogli się tego dnia nie wyrobić ze startem,

Grzesiek nie złapał pierwszego dnia żadnego gwoździa. Jest progres!


Kelner widoczny na foto, to fan futbolu. Na pamięć znał skład polskiej drużyny z 1978 r:
Szarmach, Tomaszewski, Deyna, Lato. Ucieszył się na wieść, że są z Polski.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1