686. PATENT NA DIESLA W ZIMIE.

 

W latach osiemdziesiątych mrozy poniżej 20 st C zdarzały się praktycznie każdej zimy. Wtedy jeszcze nie było w powszechnej sprzedaży paliw zimowych i trzeba było sobie radzić. Np. VW zalecał dolewanie do oleju napędowego benzyny tak, aby jej zawartość procentowa w oleju napędowym wynosiła tyle procent - ile stopni mrozu pokazywały termometry. Silniki były prostszej konstrukcji i to znosiły. Teraz jest to niedopuszczalne. Były w sprzedaży specjalne dodatki do paliw na zimę. Były też stosowane specjalne podgrzewacze elektryczne do stosowania w miskach olejowych - do podgrzewania oleju silnikowego oraz do filtrów paliwa. Nie były to jednak tanie urządzenia.


 

Ja stosowałem prosty i tani sposób. W przewód doprowadzający ciecz chłodzącą do zbiornika wyrównawczego wpinałem plastikową rurkę odpowiedniej średnicy i owijałem nią ciasno  filtr paliwa, a koniec łączyłem ze zbiorniczkiem. Jeżeli tylko dało się odpalić silnik, to po kilku minutach już zagrzana ciecz chłodząca ogrzewała filtr paliwa i żaden mróz nie był straszny. To były ciekawe czasy. Teraz są też ciekawe, ale z zupełnie innych powodów !

Silnik Daihatsu, poza jednym opisanym przeze mnie wypadkiem, nigdy nie zamarzł tak, żeby nie dał się odpalić. Jak był duży mróz, to chodził tylko na wolnych obrotach. Ale miał na tyle duży moment, że na wolnych obrotach dawało się jechać nawet na IV biegu z prędkością ok. 40km/h. A miał tylko 1000cm/3 !

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1