685. KAMPER ZAMARZŁ NA AMEN!
Po pierwszych mrozach, gdy w nocy było minus 10st, rankiem postanowiłem sprawdzić, czy kamper odpali. Z mojego doświadczenia wynika, że gdy temperatura spadnie do ok. minus 2 st - diesel w kiepskim stanie już nie odpali. Dlatego, gdy odpalił po pierwszym obrocie wału - byłem zadowolony. Po kilku dniach gdy temperatura spadła do minus 14 st idąc za ciosem ponowiłem próbę. Niestety silnik już nie odpalił. Rozrusznik kręcił nawet żwawo, ale żaden cylinder nie zagadał. Wygląda na to,że zamarzło paliwo. Z oleju napędowego w czasie mrozów wytrąca się parafina, która zalepia filtr paliwa i zakładam, że tak się stało. Chyba, że padły wszystkie świece żarowe - co raczej jest mało prawdopodobne. Stacje benzynowe od listopada sprzedają tzw. zimowe paliwo, tzn. z dodatkami, które zapobiegają wytrącaniu się parafiny. Nie spodziewając się takiej zimy - jaką mamy obecnie - odstawiłem busa ze zbiornikiem wypełnionym paliwem letnim i skutki znamy.
Przypomina mi się początek lat osiemdziesiątych, gdy wybraliśmy się z dwuletnią córką zimą w góry, z noclegiem na prywatnej kwaterze. Miałem wtedy Daihatsu Charade z trzycylindrowym, litrowym silnikiem diesla. Mrozy zrobiły się ponad 30 st, nie było szans, żeby wyjść z dzieckiem na sanki i po trzech dniach postanowiliśmy wracać. Samochód niestety zamarzł na amen. Po nieudanych próbach, zdesperowany poprosiłem innego kierowcę, żeby mnie pociągnął. I stało się. Urwał się pasek rozrządu, tłoki zderzyły się z zaworami i w efekcie powrót był autem pomocy drogowej. Teraz wiem, że zrobiłem gruby błąd. Odpalanie przez holowanie, auta z rozrządem na pasek, jest nawet latem bardzo ryzykowne. Jeżeli już nie ma innego wyjścia i musimy podjąć ryzyko - technika jest taka, że po włączeniu biegu, a przed puszczeniem sprzęgła - kręcimy silnik rozrusznikiem i w trakcie puszczamy delikatnie sprzęgło. Próbowałem, udawało się- ale nie polecam!.


Komentarze
Prześlij komentarz