660. H & H. PAKISTAN 2025. cz. 5

 

  




Jak się weszło na górę - to trzeba z niej kiedyś zejść. Rano pobudka o 7.00, o 8.00 śniadanie i po nim 6km trekkingu w dół ! Potem dojazd jeepami do zawaliska i za nim ma być przesiadka na jeepy - tak jak w górę. Ale dziś jest 13ty! i niespodzianka. Wczoraj można było z trudem przejść po zawalisku. Dziś ziemia osunęła się bardziej i jest to niemożliwe. Są odcięci od świata jak te jeepy.  Nie ma innego wyjścia, muszą obejść przeszkodę. Wejść po zboczu powyżej zawaliska, zejść do żlebu i wejść w górę po drugiej stronie. Jest naprawdę niebezpiecznie, bo to nie jest nawet najgorsza ścieżka, którą z trudem, ale ludzie już chodzili. Muszą sami utorować sobie drogę. Są mega zmęczeni: bo i duży wysiółek fizyczny na dużej wysokości, i jeszcze większy stres. Na szczęście udało się bez ofiar! Potem jeszcze 180km motocyklami do hotelu w Scardu i odpoczynek. Zasłużony. Ale wcześniej jeszcze była emocjonująca jazda motocyklami po zmroku, wśród nieoświetlonych często pojazdów, jadących całą szerokością jezdni w/g zasady: Insz Allach - czyli:  jak Allach postanowi, że mam żyć to nic mi się nie stanie. A jak nie - to i tak nie uniknę śmierci - więc po co się starać i uważać. Mam wrażenie, że ta wiara w Polsce też ma sporo wyznawców!


 







Komentarze

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1