591. KAMPER cz. 150. SEPARATOR AKUMULATORÓW.

Dosyć Maroka. Wracamy do rzeczywistości.


 

 


Kamper ma dwa magazyny energii. Jeden - to akumulator w komorze silnika. Drugi   -w postaci zespołu dwóch akumulatorów w kabinie. Pierwszy jest ładowany przez alternator w czasie pracy silnika, czyli praktycznie w czasie jazdy. Drugi w dzień i przy dobrej pogodzie przez solary.  Tylko w pełnym słońcu panele fotowoltaiczne osiągają pełną moc. Przy złej pogodzie ich wydajność drastycznie spada. Są więc okresy,  gdy kamper generuje nadmiar prądu: w czasie długiej jazdy i przy długotrwałym nasłonecznieniu. Są też okresy, gdy jedno źródło ma nadmiar prądu, a drugie niedobór. Rozwiązaniem jest tzw. separator akumulatorów, czyli elektroniczne urządzenie, które pozwala kierować nadmiar prądu z alternatora do akumulatorów kabinowych. Jednocześnie pozwala automatycznie oba zespoły rozłączyć, aby na postoju nie rozładować akumulatora silnikowego.  Oba zespoły akumulatorów muszą być połączone odpowiednio grubym przewodem plusowym. Minus stanowi karoseria pojazdu.. W moim przypadku odległość - długość przewodu wynosi ok. 6m i zastosowałem przewód o przekroju 35mm/2.  Przewody tej średnicy są drogie, więc wpadłem na oryginalny pomysł i kupiłem przewody rozruchowe 2 x 6m o przekroju 35mm/2 za 99zł. Wyszło taniej i jeszcze kawał kabla mi zostanie na wszelki wypadek. Separator Boscha pod nazwą  Cargo 12V i 160 A  kosztował 129 zł.  Ma on regulowane parametry włączenia i rozłączenia na 9 poziomach, co pozwala dostosować jego działanie do aktualnych potrzeb. Działa on w ten sposób, że gdy akumulator samochodowy po odpaleniu silnika i rozpoczęciu ładowania przez alternator osiągnie  np. 13,2 V - powoduje to zwarcie styków i prąd płynie przez wspomniany gruby 35mm/2 przewód od akumulatora silnikowego  do akumulatorów kabinowych. Po wyłączeniu silnika, gdy napięcie spadnie poniżej 12,8V - styki się rozłączają i obie sekcje akumulatorów są niezależne.  To powoduje, że np. na postoju wskutek używania np. lodówki, czy innych sprzętów nie doprowadzi się do rozładownia akumulatora silnikowego, i w efekcie do niemożności uruchomienia samochodu. Separator - przynajmniej ten model - ma jeszcze taką funkcję, że można na 30 sekund po naciśnięciu dodatkowego przycisku połączyć oba zespoły akumulatorów - co z kolei pozwoli uruchomić  "na pożyczkę"  silnik z rozładowanym akumulatorem np. przez pozostawione włączone radio, czy oświetlenie. Komponenty mam już kupione, teraz czekam jedynie na cieplejszą  pogodę i odzyskanie sprawności w prawej ręce aby to zamontować. Próby "laboratoryjne"  w domu  wypadły pomyślnie.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1