575. MAROKO 2024. 11-12.X c.d.

                        MODLIN - MALAGA - ALGECIRAS - TANGER - TETUAN

 Na lotnisko jedziemy moim autem z Radkiem i Piotrkiem. Zostawiamy je na parkingu Orange po drugiej stronie ulicy prowadzącej do lotniska w Modlinie. Jesteśmy pierwsi. Po odprawie idziemy na górę do baru. Tłok straszny bo o tej porze odlatują 3 samoloty. W końcu zdobywamy miejsce przy stoliku. Kawa i po dwie 50tki. Dojeżdżają oba Huberty = 2 x50. Ostatni zjawia się Sławek ,bo pomylił drogę, przegapił zjazd z siódemki, która jest w przebudowie. Sławek się nie pierd... tylko w bezcłowym kupuje 1,75l jakiejś politury. Żeby Słowianin pił takie świństwo?!!. Połowę tej objętości wlewa w siebie, w samolocie jeszcze troszkę dopija, jak ten Ruski co złapał złotą rybkę i miał 3 życzenia. W Maladze na lotnisku porusza się marynarskim krokiem. Taksówka do hotelu, tam jeszcze trochę pogaduszek i idziemy spać  po drugiej w nocy. Rano pobudka o 8mej, szybkie śniadanie hotelowe. Chłopaki pomagają mi odpalić dodatkową kartę SIM Orange z internetem. Potem dajemy z kamasza do garażu po motocykle. Nieco ponad 600m, ale cały czas pod górę. Okazuje się, że to ten sam garaż, w którym trzymaliśmy motocykle z Hubertem na poprzedniej wyprawie do Maroka. Motory stoą już na ziemi, trzeba teraz odszukać kufry popakowane w kartony, przepakować się, założyć motocyklowe ciuchy i startujemy do Algeciras (ok.150km) -  na prom. Mamy sporo czasu. Przed nami jest już spora kolejka motocyklistów z Polski i z Czech. Jedziemy na miasto do  Taco Bell. Po powrocie zaczyna się wjazd na prom. I  tu klops. Jakiś TIR rozkraczył się na zjeździe z promu. Kierowca biega bezradnie naokoło. Po pół godzinie zjeżdża, a my wjeżdżamy. Sławek w nerwach! Czy będzie czynny sklep bezcłowy? Był!  Dokupuje kolejne 1,75l. W czasie rejsu jest jak zwykle odprawa paszportowa. To super rozwiązanie. Po zjeździe na ląd zostaje "tylko" odprawa celna. Po zjeździe na ląd - armagedon. Na 4 pasmach usiłuje się poruszać 7 rzędów samochodów, w związku z czym głównie stoimy. Mnie ze Sławkiem udaje się jakąś luką przejechać z 50m do przodu, ale stajemy zablokowani.Widzimy jak reszta grupy przeciska się lewą stroną pod prąd. Są przed nami. Po paru minutach przychodzi Radek. Są przy celnikach, którzy czekają na nas. Pilotuje nas w tym tłoku. Mam najgorzej,  bo z dwoma bocznymi kuframi jestem szeroki. Pokazuje nam jakąś lukę między starym ( na szczęście) Mercedesem, a równie starym Galloperem. Rysując nieco obydwa auta udaje się wyjechać z pułapki. Jakaś "ugadana" jeż celniczka bierze nasze paszporty i załatwia resztę formalności. Najważniejszy jest mały, biały kartonik - odprawa celna motocykla. Chowam go starannie w okładki od dowodu rejestracyjnego. W końcu ruszamy. Zaczyna mżyć, jest ślisko. Ostrożnie zmierzamy do Tetuanu, gdzie mamy pierwszy nocleg w hotelu bez restauracji. Robimy późny obiad ze swoich zapasów. Bedzie lżej. Wieczorem zamawiamy taxi, a właściciel poleca nam  "najlepszą restaurację w mieście"!  Oczywiście ściema - to dosyć podła knajpa. Pewnie szwagra albo brata. Kelner albo udaje, albo jest pierdolnięty. Jedzenie raczej kiepskie. Apetyt psuje widoczny (standardowy) brak czystości. Przez pomyłkę taksiarz dostał dwa razy zapłatę.Nie protestował. Podróże kształcą, ale nie jest powiedziane, że nauka jest bezpłatna!


 


 


Komentarze

  1. Niestety wkradło się kilka nieścisłości, które muszę sprostować.
    1.Nieprawdą jest jakobym wlał w siebie połowę zawartości 1,75 l. Prawdą jest natomiast, że kanalie wychlali chętnie już w Modlinie prawie cały flakon obcierając sobie pyski.
    2. W samolocie owszem nieco uzupełniłem płyny ale tylko nieco i nieprawdą jest że na lotnisku w Maladze poruszałem się marynarskim krokiem. Był to krok rozważny aczkolwiek nieco romantyczny.
    3.Nieprawdą jest, że byłem w nerwach na promie. Ze stoickim spokojem zakupiłem nie 1,75 l (kolejna nieprawda) , a 1 l. Zakupiłem również kolejny 1 l na konto Andrzeja.
    4.Mały kartonik nie był zielony tylko biały.
    5.Tytułem uzupełnienia, w hotelu było małe piwo po 5 Euro za butelkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sławku, bardzo cenne uwagi, dzięki! Dopisz jeszcze prosimy ładnie o czym rozmawiałeś z Panią która nas wiozła z lotniska w Maladze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to o czym? Oczywiście o miłości. O czym ja mogę rozmawiać z kobietami.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1