529. KENIA 2024. cz.3
Dziś miało być romantycznie : wschód słońca w Afryce, więc wstali o świcie. Niestety było pochmurno, więc nici z tego. Rano zwiedzanie plantacji herbaty i rozmowa z właścicielem. Raczej niezbyt bogaty. Opowiadał i pokazywał jak się zrywa liście herbaty - tylko 3 młode listki ze szczytu gałązki. Pokazywał swój dom, przedstawił żonę. Po śniadaniu ruszyli w stronę wodospadów, niezbyt ciekawych. Po drodze zaskoczenie, bo zaczął padać deszcz i to spory. Dziś były i asfalty i szutry. Piotruś nawet zaliczył małą glebę. Wjeżdżał z pobocza na asfalt z wysoką krawędzią i na błocie go zawinęło. Lekkie przerażenie budzą kierowcy na drogach, którzy jeżdżą jak się komu podoba. Jeden nawet najechał na motocykl Piotrka w czasie jazdy. Może bardziej otarł się o niego. Piotrek nie wywrócił się, ale mogło być nie fajnie. Zaliczyli też równik. Trochę dziwnie, bo nie tylko nie było gorąco, ale wręcz chłodno. Śmiech budzili tubylcy w zimowych kurtkach. Oczywiście miejsce przygotowane jako atrakcja turystyczna, więc kramy z pamiątkami, etc. Nocleg w Fischer Camp - miejscu, gdzie żerują hipopotamy. Towarzysząca im Toyota miała awarię, prawdopodobnie coś z reduktorami źle porobili, bo poszedł olej. Ale awarię usunęli na poboczu i jedzie dalej. Trasa ok. 250km.













Komentarze
Prześlij komentarz