518. MONTENEGRO 2024. cz. 9

 

Dziś Mostar w jadłospisie. Jak zwykle część uczestników woli zostać. Ostatecznie jadą: Hubi z Magdą, Adam, Sławek - z którym już polałem wodę na miecze - i ja. Po drodze sławne Medjugorie. Nie byłem - może zawadzimy wracając. Mostar to już Bośnia i Hercegowina, więc musimy przejść standardową odprawę graniczną: dowód osobisty i rejestracyjny pojazdu. Upał koło 30st. Dojeżdżamy do miasta i szukamy legendarnego mostu o nazwie Stari Most. Udaje nam się podjechać b. blisko, ale jest problem z parkingiem. Chłopak z kawiarni proponuje, że za 5 EUR od motoru możemy przed jego kawiarnią zaparkować chociażby na cały dzień. OK. Warunki do przyjęcia. Bliżej nic nie znajdziemy i taniej też raczej nie. Wchodzimy w uliczkę, skręcamy w lewo - przed nami Stari Most. Most jest kamienny, łuk ostry, nawierzchnia wyłożona wyślizganym marmurem, co 50 cm są poprzeczne występy żeby było na czym wyhamować? Tylko dla pieszych. Uliczka zatłoczona do granic możliwości. Słychać języki z całego świata. Po obu stronach sklepiki z pamiątkami. Pewnie z Chin jak nasze zakopiańskie ciupagi?  Pod mostem  b.nisko płynie rzeka Neretwa. Na tyle nisko, że odbywają się tu skoki ma bunge. Nie z samego mostu, ale w pobliżu. Most wpisany na listę zabytków UNESCO został zbombardowany w czasie wojny bałkańskiej i po wojnie odbudowany. Widać i słychać turystów z całego świata. Zajmujemy miejsce w restauracji z widokiem na most. Zamawiamy jakieś jedzenie. Gorąco - a tu mamy cień z parasoli. W drodze powrotnej przejeżdżamy przez Medjugorie, ale Adam nie chce tam zajechać. Ja nie byłem , ale się nie upieram. Byłem w Fatimie i w Lourdes. To wielkie kombinaty religijno-turystyczne. Medjugorie jest znane z objawień z 1981 roku.  Oficjalnie wprawdzie nie potwierdzonych przez kościół - chociaż papież Franciszek zezwolił na pielgrzymkowanie, więc tłumnie odwiedzane.  To dosyć osobliwa konstrukcja filozoficzo-logiczna. Tu podobno jest nieco bardziej kameralnie. Byłoby kolejne święte miejsce do mojej kolekcji. Może jeszcze tu będę. Jak się zastanowić,to Pan Bozia chyba nie przepada za pielgrzymkami, bo zastanawiająco dużo wypadków mają autokary wiozące wiernych do miejsc świętych. Po obiadku w stylu slow food wracamy do motocykli. Zaletą naszego "parkingu" jest możliwość bezpłatnego skorzystania z WC. W Chorwacji to z reguły wydatek 2 EUR, więc jest jakaś oszczędność!



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1