515. MONTENEGRO 2024. cz.6

 



 W planie był Wąwóz Tary w Bośni I Hercegowinie, ale ponieważ kolacja nieco się wczoraj przeciągnęła, to po pierwsze tylko Sławek chce ruszyć tyłek, a po drugie wyjeżdżamy dopiero po 13tej. Droga M 2.3 jak zwykle porywająca, ale jest spory upał. Zajeżdżamy w Podgoricy na tankowanie i kawę i coraz mniej chce nam się jechać do Tary. W obie strony byłoby to ok. 400km, a mamy zdecydowanie zbyt mało czasu. Siedzimy długo w cieniu na kawie i coraz mniejszy zapał do jazdy wykazujemy. Ostatecznie decydujemy się na powrót do bazy. W planie jest dziś kolacja w restauracji Stari Mlini kilka kilometrów od Muo.  Jedliśmy tam będąc w drodze bodajże do Albanii kilka lat temu. Ponieważ w planie są jakieś alkohole nie jedziemy na motorach, tylko wynajmujemy 3 taksówki, które nas tam zawiozą. Restauracja jest ładnie położona nad rzeczką, jest koło młyńskie którym obraca woda. Dwie dzikie kaczki chodzą między stolikami. Dużo zieleni. Stoliki na powietrzu. Nie jest niestety tanio. Jedna z tańszych potraw to stek za prawie 40EUR. Zamawiam i nie żałuję. Drugi raz w życiu jem tak dobry. Pierwszy był w Chicago w czasie mojej pierwszej wyprawy do USA. Mięso grube na ok. 4cm, średnio wysmażone (prawdę mówiąc kelner nie pytał się o nasze preferencje w tym kierunku) i w całym przekroju jednakowo miękkie i smaczne.  Do tego ziemniaki takie jak frytki belgijskie. Gdyby jeszcze kelner nie był taki jakiś nonszalancki i z tego powodu denerwujący - byłoby super. Wracamy w miarę wcześnie, bo ceny nie zachęcają do zabawy. Również taksówkami. Ostateczne zakończenie imprezy mamy na kwaterze.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1