484. SOUTH AMERICA - 2024 . dzień 16

 Gdy piszę te słowa, w poniedziałek o10 tej Hubi dolatuje do Amsterdamu i będzie czekał na przesiadkę do Warszawy. Tak, że miejmy nadzieję dotrze już szczęśliwie do domu. Wczoraj okazało się, że międzylądowanie ma w Buenos Aires, a nie w Paryżu - ale to już szczegół. Ciekawe w jakim stanie sił fizycznych jest ekipa - bo po wczorajszym wyczynie, bo w  tych kategoriach należy traktować wejście na Uturuncu -  będą w dniu dzisiejszym. Na razie nie mam z nimi kontaktu. 




O 20.30 dzwoni do mnie Hubi. Jadą już z Magdą do domu, do Kielc. Trudno to sobie wyobrazić, ale to już szósta doba od wypadku. Brawo Hubi, Musiałeś mieć ciężko i pokazałeś , że masz cochones jak arbuzy. Szkoda, że tak się zakończyła twoja przygoda. Na pewno będziesz tę podróż pamiętał do końca życia.                 

Tymczasem chłopaki odsypiali zmęczenie. Spali 12 godzin, ale w końcu się wybrali. Dzisiejsza trasa ponad 270km, z czego 3/4 po kiepskich szutrach i częściowo w deszczu, bo jak się okazuje teraz jest tam pora deszczowa. Dojechali do miasta Uyuni, które leży na skraju największego solniska, czyli wyschniętego słonego jeziora o pow. ponad 10 tys. km/2 !!!   Solnisko jest dobrze widoczne z kosmosu. Stacje kosmiczne podobno kalibrują swoje przyrządy na jego namiarach. Ponieważ padało, solna tafla pokryta jest wodą. Pomimo tego duże ciężarówki jadą przez jezioro, skracając sobie drogę. To na tym solnisku kilka lat temu miały miejsce dramaty motocyklistów w czasie Dakaru, gdy topili się w wodzie.  Woda działa jak lustro tak, że nie można odróżnić  gdzie jest niebo, a gdzie ziemia. Warstwa wody nie jest gruba, ale nie polecam jazdy po niej. bo sól zeżre metal , który potem oczywiście zardzewieje. Ciekawostką jest to, że nie działają na nim GPSy














 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1