479. SOUTH AMERICA - 2024. dzień 12
O szóstej rano Hubi wsiada do wynajętego auta i rusza w drogę. Przed nim kilkanaście godzin jazdy. Reszta grupy zbiera się do drogi dopiero kilka godzin później. Wczoraj było przepakowywanie klamotów. Korzystając z okazyjnego transportu przepakowują się gruntownie, pozbywając się zbędnych rzeczy, które zabiera Hubi. Kierują się na północny zachód, w stronę granicy z Chile. Na granicy są ok. 17tej Zdumienie budzi kilka chopperów jadących w przeciwnym kierunku. Chyba w planie mają tylko asfalty, bo nie wyobrażam sobie by pocisnęli szutrami .Po stronie argentyńskiej jeszcze tankują, bo jest taniej. Przechodzą standardową procedurę graniczną.
Celem na dziś jest San Pedro Atacama. Większą część trasy do granicy jechali szutrami, dopiero pod koniec pojawił się asfalt. Szutry tym razem nieprzyjemne z tzw. tarką. Tarka robi się po deszczach. W małych zagłębieniach zbiera się woda. Jak wjeżdża w nie koło, to wychlapuje wodę razem z piaskiem, czyli zagłębienie się pogłębia. Po tarce albo jedzie się wolno i wypadają plomby z zębów, albo trzeba zwiększyć prędkość do takiej, że zawieszenie przestaje wybierać dołki, a koło leci tylko po garbach. Od wstrząsów motocykle zaczęły się rozkręcać. W pewnym momencie w Radka motocyklu zaświeciła się kontrolka oleju. Jest podejrzenie, że tp czujnik zamókł po przejeździe przez kałużę. A kałuże większe i mniejsze są cały czas. Sporo błota. Na wszelki wypadek robią dolewkę oleju i kontrolka po chwili gaśnie. Miejmy nadzieję, że taka była przyczyna, bo gdy kontrolka zapali się z braku ciśnienia w układzie - z reguły jest już po herbacie. W Piotrka Teresce zaczyna ciec jedna laga. Trudy podróży dają znać o sobie. Przejechali Kordylierę i zaczęło się szaleństwo. Z 4800m w najwyższym punkcie na przestrzeni kilkunastu kilometrów zjechali o ponad dwa kilometry w dół. Na tym odcinku czuć było tylko smród sprzęgieł pojazdów jadących pod górę i smród hamulców jadących w dół. Co kilkaset metrów żwirowe łapanki, czyli pasy drogi obok asfaltu wysypane kopnym żwirem. Tam może wyhamować ciężarówka, która straci hamulce bo się np. zagotowały!Temperatura w krótkim czasie wzrosła z 10 do 33 stopni. Nocleg w San Pedro de Atacama zgodnie z planem. Nazwa miejscowości ATACAMA i wszystko jasne! Zbliżyli się do Pustyni Atacama - najsuchszego miejsca na ziemi ! No to jutro chyba nie zmarzną! Ale gdyby było im zimno, to na tej pustyni jest największe na świecie wysypisko niesprzedanych - czyli nowych ubrań. Że tam nie pada, to wiedzą wszyscy. I ciekawostka: raz na 8 - 10 lat pustynia nagle zakwita?! Po drodze jeszcze sesja zdjęciowa z zachodu słońca - poniżej. Na zboczach pełno ludzi czekających na to niesamowite zjawisko. Hubi nie dotarł jeszcze do celu. Nocuje po drodze w m. Iquica. Nie napisał czy śpią w jednym łóżku z kierowcą ?













Komentarze
Prześlij komentarz