472. SOUTH AMERICA - 2024. dzień 5

 

Wracając do dnia wczorajszego. Chłopcy złamali procedury: na wyprawie w takim egzotycznym i bezludnym miejscu wszyscy powinni ruszać razem. Dobrze, że Grzesiek nie jechał ostatni, bo by został sam ze swoim problemem. Ostatni  z pierwszej grupy  (dwaj Huberci i Piotrek), gdy zorientowali się, że dwóch zostało z tyłu - powinien się zatrzymać i zatrzymać grupę, a już na pewno nie powinni przekraczać granicy.  Wczorajszy hotel z basenem kosztował 250$ za 5 osób.

Gdy żegnali się ze wspomnianym księdzem uprzedził ich, że jadą w najbardziej suche rejony Argentyny. Chyba jednak nie dali na tacę, bo w czasie dzisiejszej drogi był i deszcz i burza i wody całkiem sporo. Jechali głównie drogą nr 40 na północ. Drogi w większości asfaltowe, różnej jakości. Wokół dominuje znany z Maroka wszechobecny kolor brązowo-buraczkowy. Dzień ciężki, bo długa trasa ponad 500km, część szutrami i na mokro. Góry wprawdzie niewysokie, bo pasmo wysokich Andów zostało po ich lewej ręce. Średnia wysokość trasy ok. 1000 - 1500 mnpm. Teren oczywiście pofałdowany, więc woda deszczowa spływa z gór. Ciekawostka taka, że w miejscach gdzie jezdnia jest najniżej - zamiast asfaltu są położone betonowe płyty. W ten sposób woda nie rozmywa asfaltu. W tych nieckach jednak stoi woda,  a na dnie znajduje się mniej lub więcej śliskiego szlamu. Lustro wody czasami powyżej wysokości koła. Tak więc woda wlewa się do butów i generalnie sucho nie jest. Oczywiście w tych miejscach jest też b. ślisko. Towarzyszyła im burza w standardowym wykonaniu oraz burza piaskowa.

Dziś była wymiana pieniędzy, czyli dolarów na peso.  Kurs: 200$ = trzy paczki peso. Kurs do złotówki: 1 peso = 0,0048PLN. 

W końcu i my mamy mocną walutę! Dojechali do m. Fiambala. Tu pełne zaskoczenie, bo trafili na jakąś sporą imprezę offroadową. Pełno motocykli, quadów, buggy i innego żelastwa - wszystko ubabrane w czerwonawym błocie. 


 Nie bez trudu, z pomocą sympatycznej recepcjonistki z hotelu poleconego przez Sambora, w którym miejsc już nie było, znaleźli locum w pięcioosobowym domku za 85 $.  Radka but nie wytrzymał tej "suchej" trasy i postanowił pozbyć się zelówki. To oficjalna wersja. Plotka głosi jednak, że aby odbić sobie wczorajsze koszty, wzorem Chaplina w filmie The Gold Rush, po ugotowaniu została zjedzona.












Komentarze

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1