691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...
Dziś start o 13tej z Chopina. Krótki lot do Londynu i tu 6 godzinna przerwa w oczekiwaniu na lot do Santiago w Chile. Sześć godzin to dosyć dużo i mogliby zwiedzić Londyn, ale do tego potrzebne jest ETA, czyli elektroniczną autoryzację podróży - co jest odpowiednikiem wizy. Jednakże nie załatwi się tego od ręki i kosztuje 96 funtów - czyli sporo. Tak więc muszą siedzieć na lotnisku, ale nie na ławkach- tylko w strefie Club Aspire Lounges. Trzy godziny za 40 funtów - co też nie jest całkiem tanio, No a potem już górki! Tylko 14,5 godziny lotu i są w Santiago. A, i jeszcze mały spacerek do portu w Valparaiso -150km wynajętym samochodem i są na miejscu. Kaszka z mleczkiem! Wykupienie miejsca w Club A.L. okazało się dobrym posunięciem, gdyż mogli odpocząć w ciszy, wykąpać się - jak ktoś miał ochotę, zjeść w ramach opłaty, a nawet napić się piwa. Wylądowali ok. godz.13tej po długim , uciążliwym locie z kilkoma niespodziankami : miejsce przy oknie za które...

Komentarze
Prześlij komentarz