458. C B A . LOGISTYKA
Zrealizowanie wyprawy na drugą półkulę, a potem sprawne jej przeprowadzenie wymaga szeregu zabiegów logistycznych. Najprostsze w całej operacji jest wysłanie motocykli, gdyż wszystkim zajmuje się firma Sambora. Ale jego rola kończy się na tym, że motocykle lądują w składzie celnym w Valparaiso. Po pierwsze trzeba tam dolecieć, a bezpośredniego połączenia nie ma. Zatem chłopaki wykonają najpierw lot do Santiago. Na bilety polowali już od września. Trzeba trafić z przesiadkami - żeby się zazębiły. No i cena jest ważna - bo tu występują spore różnice. Ważne jest też ile bagażu można zabrać w cenie biletu i ile kosztuje bagaż rejestrowy. Tym generalnie zajmują się Radek i Hubi. A że to dwa samce alfa i do tego różnią się poglądami politycznymi - powodów do sporów mają całkiem sporo. Na wołowej skórze by nie spisał ile towarzyszyło temu kłótni. Reszta zachowuje się raczej biernie i trzeba ich poganiać do kolejnych czynności. W Valparaiso trzeba motocykle odebrać, poskładać do kupy mechanicznie, sprawdzić co się ew.uszkodziło lub zaginęło w transporcie. Zrobić odprawę celną i udać się do notariusza, aby sporządzić upoważnienie dla spedytora, który po zakończeniu eskapady przetransportuje motocykle z Arica do Valparaiso. Muszą też wykupić miejscowe OC, bo nasze europejskie tam nie działają. I jeszcze najlepiej, żeby to wszystko zrobić w dniu przylotu, tak aby następnego już ruszyć w trasę. Ostatecznie lecą AirFrance via Paris. Cena biletu ok. 4600PLN. W Santiago muszą wynająć busa aby zrobić transfer do Valparaiso. Znaczna część bagaży popłynęła statkiem z motocyklami, ale przecież jeszcze sporo przywiozą ze sobą. Ostatnio jakiś kontenerowiec w czasie sztormu zgubił 46 kontenerów. Pogody są raczej wietrzne. Nawet nad Bałtykiem krąży jakiś orkan. Mam nadzieję, że na miejscu nie zastaną jakichś nieprzyjemnych niespodzianek pt. "nie mamy pańskiego płaszcza".
Drugi etap logistyki to zaplanowanie trasy. Było spotkanie z Samborem, który przedstawił im propozycje, a teraz trzeba zdecydować co zaliczą, z czego zrezygnują i w jakiej kolejności poszczególne kraje. Do Machu Picchu bilety trzeba kupić z dużym wyprzedzeniem. Praktycznie już teraz. Czyli trzeba przewidzieć kiedy tam dotrą. Trzeba też znaleźć balans między zwiedzaniem - a naprawdę jest co - a frajdą z samej jazdy. Raczej pojadą po bezdrożach. Pierwszy etap to najprawdopodobniej Valparaiso - Puntilla do Contador, gdzie biuro Turismo Orca organizuje małym stateczkiem wyprawy w morze aby przy odrobinie szczęścia zobaczyć wieloryby, orki i inny plankton. Jak byliśmy w RPA z Piotrem i Hubertem, też nas wywieźli na przylądek, którego nazwy już nie pamiętam, z którego miało być widać wieloryby - ale się nie pokazały. Może tym razem będą mieli więcej szczęścia. Dojazd na tym pierwszym etapie to 571 km plus zwiedzanie. Google pokazują czas 6 godz. 45 min. - co oznacza, że droga nie najgorsza. Ciekawe czy zrobią to w jeden dzień ze zwiedzaniem. Przypuszczam, że wątpię.

Komentarze
Prześlij komentarz