455. SPOTKANIE Z CBA
CBA - czyli Chile, Boliwia, Argentyna. W piątek (8.12.23) było spotkanie robocze z Samborem ,w firmie Radka w Łomiankach. Mieli być wszyscy, a wyszło jak zwykle. Nie dojechał Grzesiek i Hubert K*. Za kilka dni rusza transport motocykli i była ostatnia szansa, żeby dowiedzieć się od Sambora co jeszcze trzeba zabrać, jak się przygotować i czego się spodziewać po drodze. Piotrek proponuje, żeby jeszcze spróbować do Peru. Trochę to wydłuży trasę, ale z pewnością warto. Peru to zabytki inkaskiej kultury, a tak naprawdę nie bardzo wiadomo czyjej. Machu Picchu, Nasca, Jez. Titicaca, Sacsayhuama - że wymienię tylko najciekawsze. W dodatku leżą w miarę blisko siebie. Zobaczyć te miejsca to marzenie mego życia i zrobiło mi się markotno, że nie jadę z nimi. Gorącym orędownikiem zaliczenia Peru jest Piotrek, Radek raczej na nie, Hubi się nie zdecydował. Dwóch pozostałych nie było - więc się nie wypowiedzieli. Jeżeli ma być Peru - to są dwie opcje: na początku wyprawy - bo to najdalej wysunięta trasa na północ i potem już byłby zjazd na południe przez Boliwię. Albo Peru na końcu - jak starczy czasu. Jeżeli Peru nie, to główne trasy i atrakcje byłyby w Boliwii. Sambor zaproponował kilkanaście miejsc i tras, które warto w Boliwii zobaczyć. Szczerze mówiąc zszokował mnie swoją znajomością dróg, miejscowości i miejsc. Zawsze mi się wydawało, że Jurek z Przemyśla jest nie do pobicia pod tym względem - jeżeli chodzi o Alpy - ale chyba się myliłem. Boliwia to trasy w większości na wysokości ok.4000 mnpm. To może oznaczać problemy zdrowotne w postaci choroby wysokogórskiej. Mogą się spodziewać niskich temperatur tak, że nocleg w namiotach - czego nie można wykluczyć - może im dostarczyć dodatkowych wrażeń. Będą też problemy z zaopatrzeniem - głównie w benzynę. Na stacje benzynowe w Andach nie ma co liczyć. Najpewniejszym źródłem benzyny są policjanci, którzy handlują paliwem na lewo. W najgorszej sytuacji będzie Piotrek, bo jego Tenerka ma mały (16l) zbiornik paliwa. Często są to zupełne odludzia, tak że i zaopatrzenie w żywność i wodę może być problemem. Po drodze do zwiedzania: wulkany, słone jeziora, pustynie i inne atrakcje, np. słynna droga śmierci. Będą zdani na siebie, muszą uważać żeby nie uszkodzić siebie i motocykli, bo wtedy nikt im nie pomoże. Mają wyznaczone trasy z dala od szlaków turystycznych, co czyni je trochę niebezpiecznymi. Na wszelki wypadek biorą ze sobą telefon satelitarny. Nie wszędzie będzie internet, więc i z nawigacją będą problemy.
Generalny plan jest taki: motocykle jadą TIRem do Hamburga, a stamtąd płyną statkiem do portu w Valparaiso w Chile. Ekipa leci z Warszawy do Santiago w Chile. Z Santiago wynajętym autem do Valparaiso po motocykle, tam robią odprawę celną i ruszają w stronę Boliwii. Wyprawę kończą w Arica w pobliżu granicy z Peru, gdzie zostają motocykle, a oni lecą do Santiago i z Santiago do Warszawy.
Widzę, że Arica leży w pobliżu granicy między Peru i Chile - więc jeżeli ma być Peru, to z pewnością na koniec wyprawy, a nie na początku.
* Dla porządku: Hubert W. to będzie Hubi, a Hubert K. to po prostu Hubert.



Komentarze
Prześlij komentarz