411. 2023. KIRGIZJA. cz.5
Pisałem wczoraj, że przerwali jazdę z powodu ciemności i to była dobra decyzja. Z powodów, których nie znam - stan techniczny, lenistwo? - jazda o zmroku, a nawet w nocy bez świateł na wschodzie i na południu jest powszechna. Tak samo znana jest niechęć do używania kierunkowskazów, podobno z powodu: kogo obchodzi gdzie ja jadę? Odmiana polska: przecież wszyscy wiedzą, że ja tu mieszkam! Zwierzęta na drodze w zaskakujących miejscach. Klaksony. Do tego wielu kierowców jeździ nawalonych. To wszystko dodaje smaczku takim wyprawom. W każdym razie należy się bezwzględnie stosować do zasady: większy może więcej i ustępować z drogi ciężarówkom.
Jest szansa, że dziś ruszą wcześniej, bo śniadanie mają na 8mą. Do tej pory jechali głównie asfaltami. Ich jakość jest kiepska, a inni kierowcy dostarczają emocji, bo wyprzedzanie po obu stronach jest normą. Naszych wyprzedzają? Niemożliwe - a jednak. Skarżą się na kierowców samochodów, którzy dosyć bezwzględnie egzekwują prawo silniejszego. Dziś było ok. 100km szutrów i na szutrach jest najgorzej. Nauczeni doświadczeniem, gdy tylko z daleka zobaczą samochód, już szukają miejsca gdzie się można przed nim schować na poboczu. Do tego dochodzi nieznośny kurz, który wdziera się wszędzie. Po godzinie kask skrzypi jakby w nim piach nosili. Kondzio z Marzeną mieli małą wywrotkę, na szczęście niegroźną. Konrad nie zauważył w porę małego rowu w poprzek drogi i mieli kontakt z ziemią. Marzenie wyprawa coraz mniej się podoba, za to Lucyna, która ma różne swoje dolegliwości - nie narzeka. Miłość wszystko pokona. Ale jeszcze kawałek trasy pozostał do pokonania. Jest nadzieja... Za to widoki są wspaniałe, to przecież prawie same góry i to wysokie. Po drodze Kondzio, który jest b. kontaktowy zdążył się zakolegować z jakimś lokalesem, który podarował mu złowioną przez siebie sporą rybę. Oprawił ją w wodzie, a K. zjadł ja na surowo. Suszi po kirgisku! A papieru toaletowego nie używają !!! Będzie miał pełne ręce roboty 😅. Dosłownie. Piotrek narzeka na ból w plecach po wczorajszych zmaganiach z wyciąganiem motocykla. Kupili jakąś cudowną maść dla wielbłądów. Jak nie pomoże, to może chociaż nie będzie garbaty. Na razie pomaga. Wiara czyni cuda. Widoki gór psuje bieda, jaką widać na każdym kroku. Bieda dla nas niewyobrażalna. Szczególnie wśród pasterzy. Przepytują miejscowych o stosunek do Rosjan. Na ogół pozytywny, ale zdarzają się wyjątki. Dziś minęli Dżalalabad, gdzie było tankowanie i wymiana pieniędzy, a za nim zaczęły się szutry. Samochody w strasznym stanie, potłuczone szyby, opony bez bieżnika, bez świateł i kierunkowskazów. Europy tu już nie ma. Wszystko sprawia wrażenie totalnej prowizorki i ledwo kupy się trzyma: domy, płoty, drogi, pobocza. To po prostu bieda tak wygląda. Dojechali do m. Kazrman na płn. wschód od Dżalalabad. Trasa ok. 220km. Obiad: kurczak, zupa i czaj ok. 10 zeta za osobę. Duże różnice temperatur. W górach ok. 17, na dole do 40. Guesthousy w których głównie nocują to odpowiednik naszych agroturystyk, aczkolwiek są bardziej egzotyczne. Po ich pokoju biegają dzieci gospodarzy, oni korzystają z ich lodówki i WC. Pełna egzotyka. Ale chwalą wielką gościnność mieszkańców.



Komentarze
Prześlij komentarz