408. 2023. KIRGIZJA cz. 2

 

W Stambule 3 godziny oczekiwania na samolot i ok. 5tej są w Biszkeku. Odprawa bez problemów. Kupują karty do telefonów po 15$ bez limitu internetu i chłopak wiezie ich do hotelu Salut za 10$  za 20km. Przed hotelem stoją jeszcze spakowane w klatki motocykle pozostałych uczestników. Dziewczyny są niewyspane mimo, że w samolocie było sporo miejsca i można było się przez te parę godzin zdrzemnąć. Piotrka BMW 1250GS jest ogarnięty, ale w Kondziowym GS 800 brakuje kół i trzeba ich szukać dopiero w kanciapie. Sambor miał załatwić wymianę opon. Przednie koło się znalazło. Opona założona na patencie bo felga mocno wgięta i ubytek zasmarowany kauczukiem. Ciekawe czy wytrzyma. Nie mogą  się doszukać kurtki Lucyny. Nie wiadomo czy zabrali z Polski - bo przygotowania do odprawy motocykli były pośpieszne, a niektóre rzeczy wysyłane były kolejnym transportem. Tylne koło też się w końcu znalazło. Udało się kupić oponę na tył - używana za 300PLN w stanie: "do śmietnika". Ale jego jeszcze gorszą. Powinien sprzedać im swoją za stówkę. Z tyłu też jest wgięta felga i mechanik próbuje ją wyprostować. Ale trzeba na gorąco - lecz nie ma palnika. Kondzio leci na miasto szukać gazu. Motocykl Konrada nie chce odpalić. Są problemy z akumulatorem. Padł!!!  Już mi się podoba. Pachnie przygodą. W końcu zabrakło potrzebnych narzędzi i poszli się przespać. W Biszkeku czast cztery godziny do przodu. Po drzemce ponownie do roboty. Jeszcze zakładanie szyby i uruchomienie kontrolki bocznej stopki w 800ce. Właściciel hotelu przyniósł prostownik. Będzie reanimacja akumulatora. Wymiana oleju i filtra. Ciekawe co zrobili z olejem? Czy nie został wylany przez mechanika w krzaki tak,  jak zrobił to mechanik w Albanii?  Siódme plenum w spółdzielni Zenum!!!


Kurs dolara: 1$= 87 SUN. Benzyna po 50 SUN, chlebek 35 SUN. Drogo nie jest! Problemy z płaceniem kartą. Revolut nie działa. Długo się dziwowali, kartę oglądali pod słońce - nie pomogło. Temperatura 37 stopni. Teraz trudno nam zaimponować przy naszych 35 - ale żyć ciężko. A jazda  w strojach motocyklowych może być trudna. Chyba dziś nie ruszą?

Jednak ruszyli. Niestety po 30km awaria. Wyrwał się wentyl z dętki w Kondzia GSie, gdyż była źle założona. Musiał się wrócić z kołem, stopem do miasta. Na szczęście mają zapasową dętkę z Patagonii. Ale wygląda na to, że przy takiej jakości usług wulkanizacyjnych i takim stanie felg, tych dętek będzie potrzeba jeszcze sporo. W ciemnościach dojechali do hotelu w Biełowodskoje drogą M 39ok.50km  na zachód od Biszkek . Trasa ok.50km.



W nocy pisze wq....Konrad. Wkurzony na Sambora, który miał załatwić usunięcie usterek. Na szczęście Piotrek jest dobrym mechanikiem i powinien sobie poradzić z problemami. Najtrudniej było z oponą. Po południu było już 39 stopni. Nocleg znależli na Booking.  Śpią w prywatnym domu, chyba w sypialni gospodarzy. Dom jest bez klamek! Czy to coś znaczy? Dowiemy się jutro.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1