407. 2023. KIRGIZJA. cz.1
Eksperymentalna zdalna relacja z wyprawy do Ameryki Południowej cieszyła się sporym zainteresowaniem. Więc będę relacjonował na tej zasadzie kolejną wyprawę moich przyjaciół. A zaczęło się tak. Po powrocie ekipy z Ameryki, gdy wróciły motocykle i chłopcy przyjechali po ich odbiór - doszło do spotkania z Samborem, który organizował transport ich motocykli. Byliśmy na wspólnym obiedzie i wtedy padła z jego strony nieoczekiwana propozycja: za tydzień leci transport motocykli do Kirgistanu, są wolne miejsca, zaprasza. Decyzja musiała być szybka. Szczerze mówiąc chętnie bym się tam wybrał, ale czasu na organizację było dla mnie zbyt mało. Ostatecznie decydują się Piotrek z Konradem i biorą swoje żony: Lucynę i Marzenę.
Kirgizja czy obecnie Kirgistan: ok. 200tys. km kwadratowych, ok. 6mln. ludności, 93% powierzchni kraju zajmują góry. Pasmo Tienszan, ze szczytami o wys. ponad 7tys. metrów. Stolica Biszkek (dawniej Frunze). Tani kraj, tanie paliwo. Zapowiada się ciekawie.
Już na etapie transportu wydarzyły się dwie ciekawe historie. W Ameryce Piotrek był na Tenerce, ale do Kirgistanu wysyłał BMW GSa. Centrum logistyczne jest w Ciechanowie, więc szybko zamienił motocykle. Gdy pytał się Sambora czy potrzebne mu do transportu papiery na motocykl, ten odpowiedział, że nie. Trochę dziwne, ale jak nie to nie! W końcu to zawodowiec. GS spokojnie został przewieziony przez granicę Białorusi - nie muszę pisać, że obecnie bardzo restrykcyjną i dopiero wtedy przypadkowo wydało się, że GS przejechał na papierach od Tenerki. Jeśli się wydaje, że to bułka z masłem, to dodaję kolejną historię. Otóż przez granicę z Białorusią nie można przewozić żywności i elektroniki, o czym wiedzieli wszyscy uczestnicy, którzy nadali motocykle do transportu. I oczywiście na cle okazało się, że w motocyklowych bagażach TIRem jadą w kufrach pasztety podlaskie i jeszcze inne smakołyki. Transport został zatrzymany, przez dobę lub dłużej trwały "pieriepałki" i ostatecznie Sambor musiał zapłacić karę: za przemyt pasztetów, należność za przestój TIRa i dodatkowe noclegi dla uczestników, którzy czekali na motocykle w Biszkeku. Razem wyszło coś pod trzy tysiące EUR. Gdyby odkryli, że GS jedzie bez papierów - dopiero byłaby jazda!!!
No więc w niedzielę zaczęło się. O 3 rano Piotrek z Lucyną jadą samochodem do Mławy po Kondzia i Marzenę i dalej jadą do Berlina na lotnisko. Ok. 9tej są już w Berlinie, auto zostawiają na parkingu hotelowym i Uberem jadą na lotnisko, gdzie czekają na samolot do Stambułu, który zabierze ich do Biszkeku. Wyprawa rozpoczęta!!!

Komentarze
Prześlij komentarz