404. RUMUNIA 2023. OCENA TRIUMPH TIGER 900 GT

 

Motocykl Triumph Tiger 900 GT sprawdził się po raz kolejny. Zero problemów. Opony mają przebieg ok. 18.500km i wygląda na to, że do 20k. km dociągną. To nieoczekiwanie dobry wynik biorąc pod uwagę, że znaczna część tego przebiegu była po górach, w ostrych zakrętach, z częstym hamowaniem.!  Gdybym ruszał w dłuższą trasę to bym już je wymienił. Ale na krótkie wyprawy np. na Mazury jeszcze można się wybrać. Bieżnik nowych: ok. 4,5 - 5 mm  - obecnie 2,5 - 3 mm, tył nowe ok. 9mm - obecnie 3 - 3,5mm. Łańcuch po powrocie nieznacznie podciągnąłem, ale jest równo wyciągnięty i jeszcze powinien posłużyć. Używam automatu do smarowania łańcucha Lubrixa i jestem z niego zadowolony. Trzeba tylko pamiętać, że wydatek oleju zależy od funkcji czasu, a nie od prędkości - jak w Scottoiler -i przy istotnej zmianie tempa , np. na autostradowy  - należy zwiększyć wydajność. Robi się to wybierając odpowiedni program jednym przyciskiem na programatorze. Średnie spalanie z całej trasy ok. 4,6l/100km. Spalał ok. 1 litr mniej od Tigera 1200 Radka, ale przy dużych autostradowych prędkościach rzędu 150km/h palił z kolei więcej od niego - bo ponad 6l/100km. Jazda po górach, za silniejszym motocyklem z dobrym kierowcą oznacza przecież stałe zmiany tempa , mocne przyśpieszanie i hamowanie. Spadł trochę poziom oleju. Nie uzupełniam - bo nie ma potrzeby. Po przejechaniu ok. 7.500km zużył pewnie ok. 150 -200g oleju.  Niedużo niby, ale powinien zużyć mniej, albo wcale. Klocki hamulcowe jeszcze OK. Jak dociągnę w pobliże 20k km zrobię wymiany oleju i filtra - chyba, że wcześniej zdarzy się dalszy wyjazd. W porównaniu do Tiger 800 XRX - 900tka jest moim zdaniem bardziej dynamiczna, ale mam wrażenie, że trochę więcej pali (ok. 0,5l na setkę) i niestety od ok. 4200 obrotów silnik generuje wibrację przenoszone na kierownicę, które po długiej, całodziennej jeździe są męczące. To subiektywne wrażenie z pewnością, ale moim zdaniem 800setką podróżuje się przyjemniej i wygodniej - aczkolwiek z powodu obniżenia  (wersja low)  zawieszenia dużo łatwiej w winklach  zbliżyć się do momentu tarcia podnóżkami o asfalt - co za każdym razem bywa deprymujące. Za to łatwiej go opanować poza asfaltem w nierównym terenie bo daje poczucie bezpieczeństwa świadomość, że bez problemu dosięgnę nogami do podłoża. Zaletą 900tki jest elektroniczna regulacja zawieszenia z tyłu oraz znacznie mniej wygodna ręczna z przodu. Można ją  (przód)  niezbyt wygodnie obsługiwać w czasie jazdy poprzez dwa pokrętła na górnych końcach teleskopów pod kierownicą:  (lewym - odbicie, prawym - dobicie) z tym, że po kilku zmianach w czasie jazdy po różnym podłożu łatwo się pogubić - jakie aktualnie są ustawienia i czy lewa strona z prawą są kompatybilne, bo regulacja odbicia ma więcej kliknięć, a dobicia - mniej. Ważna sprawa: wygodne siedzenie, co w motocyklu wyprawowym jest bardzo istotne. Z mojego doświadczenia wynika, że z niewygodnym siedzeniem niewiele da się zrobić. Wkładki żelowe i inne patenty słabo pomagają. Tak miałem w Kawasaki Z 1000. Siedzenie było niewygodne i wkładka żelowa też nie pomogła. To był główny powód dla którego - tego świetnego skądinąd motocykla - się pozbyłem. Kiedyś siedzenia w motocyklach były płaskie, umocowane w poziome i wszystkie były wygodne. Nawet w WSK. Potem do głosu doszli styliści, którzy zaczęli profilować siedzenia tak, żeby ładnie komponowały się z całością. Gdy wzrastały moce silników  - siedzenia przestały być poziome, żeby przy ostrym przyspieszaniu jeździec nie zsuwał się do tyłu. Siedzenia zaczęły dostawać szorstkie pokrycia zapobiegające  zsuwaniu się.  Ale miało to swoje wady, bo kierowca na krętej trasie przesuwa się na boki robiąc balans i do przodu - aby dociążyć przednie koło. Szorstkie pokrycie siedzenia to utrudnia.  Zaczęto więc tył siedzenia podnosić, aby temu przeciwdziałać. Wtedy wyszła inna przypadłość - w czasie hamowania, a nawet spokojnej jazdy kierowca zjeżdża do przodu,  gniecie jajka i nie jest to wygodne! Ani miłe. A w lato jeszcze jest gorąco ze wszystkimi konsekwencjami fizjologicznymi przegrzania!!!

 




Generalnie, w mojej ocenie Triumph jest marką niedocenianą w Polsce mimo, że to firma z ogromnymi tradycjami. Po długiej przerwie, po wznowieniu produkcji po wielu latach od zamknięcia firmy - ruszyła z kopyta i ma obecnie ma szeroką gamę modeli. Wadą jest drogi serwis - ale to powszechna bolączka użytkowników wszystkich marek. Są moim zdaniem niezawodne, trwałe, mają niskie spalanie. Relatywnie lekkie. To marka dla indywidualistów, którzy nie chcą jeździć jak barany w stadzie Beemek.  Silniki 3cylindrowe są zdecydowanie przyjemniejsze w eksploatacji niż odpowiedniki dwucylindrowych BMW. Jazda z prędkością 60km/h na 6 biegu nie powoduje żadnych sensacji, żadnego szarpania łańcuchem - co jest miarą kultury pracy silnika. Nie bez powodu silniki Triumpha są stosowane w wyścigach moto GP w klasie Moto2 !!!  Ja ze swoich obu Triumphów jestem mega zadowolony. A jeździłem na wielu motocyklach.




 

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1