350. SOUTH AMERICA. cz. 23

 USHUAIA

 

Ciekawy jestem co przyniesie dzisiejszy dzień. Czy pojadą razem, czy osobno - tak jak wczoraj. Są dwie opcje trasy: skrócenie i kierunek Punta  Arenas skąd mają się odprawiać lub Ushuaia, która jest celem wypraw na południe Ameryki podobnie tak jak Nord Cap na północ Europy. Myślę, że Piotrek z Radkiem pojadą do Ushuaia. Reszty nie jestem pewien. Obstawiamy! 

Ziemia Ognista jest podzielona między Chile i Argentynę prostą, pionową linią z północy na południe.  Ushuaia leży po stronie argentyńskiej.  Prowadzi tam droga nr. 3, w znacznej części biegnąc wzdłuż wybrzeża Oceanu Atlantyckiego. Na wschód od niej leżą Falklandy, o które toczyła się wojna między Argentyną i Wielką Brytania w roku 1982,  zakończona sromotną klęską Argentyny.  Wczoraj w radio słyszałem, że Chile dotknięte jest klęską suszy na niespotykaną dotąd skalę. A oni narzekają, że ciągle pada! Jest biznes do zrobienia. Do Argentyny nie tylko po paliwo, ale też po wodę powinni jeździć. Może Kondzio to weźmie do serca. Po powiększeniu mapy dostrzegam, że jest miasto położone jeszcze bardziej na południe Puerto Wiliams na kolejnej wyspie  Isla Navarino. W Ushuaia jest z kolei Museo del Fin del Mundo  (Końca Świata). Jest kemping i jest lotnisko. Nie wiem jak tam układają się relacje u naszych chłopaków, ale Hubi pisze : chłopaki z Trójmiasta  (Przasnysz, Mława, Ciechanów) o Piotrku, Kondziu i Radku. Dowcipnie ale pachnie mnie lekką złośliwością.  Ale może się mylę.

Ruszają tradycyjnie, czyli przed południem. Temperatura ok. 6 stopni, pada i oczywiście mocno wieje. Jadą trochę inaczej niż zakładałem, gdyż nie kierują się w stronę wybrzeża  lecz w interior do rezerwatu pingwinów drogą nr 257. nad jeziorem Bahia Inutil.  Trzeba odbić 20 km nad jezioro. To kolonia ok. 140 pingwinów królewskich, które jakimś cudem tu się znalazły. Ciekawe czy kiedyś przypłynęły  (ok. tysiąc km z Anratktyki), czy ktoś je przywiózł, Chyba nie są takimi pływakami, żeby dały radę ale zwierzęta często nas zadziwiają swoimi możliwościami. Jest to jedyne miejsce poza Antarktyką, gdzie one żyją. Wstęp do parku ok. 60PLN. Potem dojeżdżają na wybrzeże do miasta Rio Grande. Po drodze tradycyjnie , tym razem Konradowi, zabrakło na 3km przed granicą z Argentyną. Ratuje go Radka bańka z paliwem, która po powrocie ma być oprawiona w złote ramki. Rio Grande leży na samym wybrzeżu Atlantyku. Zatrzymują się w barze prze serwisie motocyklowym !!! prowadzonym przez parę argentyńczyków. Kawa i herbata gratis. To motocykliści.  Przesympatyczni.  Obsługuje urocza Ziemiogniszcanka do której ślinią się chłopcy. Została obdarowana koszulką w naszych narodowych barwach. Niestety założyła ją na swoją - a już liczyli, że może na gołe ciało. Naoglądali się starych fotografii najwidoczniej.  





Trochę odtajali, bo niezmiennie jest zimno i ruszają w dalszą drogę. Pojawiły się ponownie góry, ciekawsze drogi, ale temperatura spadła do 3 stopni i oczywiście padało - coś na kształt deszczu ze śniegiem. To już lepsza chyba nasza zima, niż ich lato!!! Po drodze jedzą pizzę 20PLN sztuka w m. Tolhuin. W końcu zmarznięci, przemoczeni docierają do celu do USHUAIA. Brawo.Pamiątkowe foty przy bramie wjazdowej, a wieczorem czacha-czacha z resztek alkoholu jakie mieli. Nic dziwnego, że czekałem do popołudnia na relacje z dnia wczorajszego.







Komentarze

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1