347. SOUTH AMERICA. cz.20
EL CALAFATE LODOWCE - EL CALAFATE
Dziś więcej zwiedzania, mniej jazdy. El Calafate to jak się okazało kurort, mocno obłożony wczasowiczami, bo to przecież środek lata. A grupa nocowała w kiepskiej dzielnicy, tak że rano pierwszym odruchem było sprawdzenie, czy motocykle jeszcze stoją. Na szczęście wszystko OK. Dyżur w kuchni miał Kondzio, specjalista od lokalnej kuchni, w związku z czym na śniadanie była jajecznica. Dziś celem jest park narodowy lodowców - Glaciar Perito Moreno (Park National los Glacieres). Prowadzi do niego bardzo malownicza droga, niecałe 100km. Park okazał się miejscem bardzo atrakcyjnym. Są przygotowane kładki, pomosty i inne udogodnienia do spacerów i zwiedzania. Lodowiec spływa do jeziora. Jest ogromny,szeroki na klika kilometrów i wysoki, na oko, na jakieś 70m i jeszcze jest ze 100m pod wodą. Spękany i co kilkanaście minut odrywa się od niego spory kawał i ląduje w jeziorze wzbudzając ogromne fale. Chłopaki pływają stateczkiem, który jednak trzyma się na tyle daleko od lodowca, że najpierw widać jak jego kawał wpada do jeziora, a dopiero po chwili słychać towarzyszące temu stękania, trzaski i huk. Dlatego dosyć trudno uchwycić aparatem sam moment odrywania się lodu. Wjazd do parku ok. 16 $ i tyle mniej więcej rejs stateczkiem. Po parku kursują autobusy przewożące turystów z parkingu na parking, na kolejne miejsca widokowe. Wracają do El Calafate po 17tej, nieśpiesznie jedzą posiłek i dopiero po wszystkim zabierają się za szukanie kwatery. I tu zong. Nie ma gdzie spać, nie ma miejsc. Robi się nerwowo, Radek, który zwykle wszystko ogarnia - tym razem się zbuntował i wywiązała się nawet mała kłótnia. Po długich poszukiwaniach, bo to środek lata i środek sezonu - udaje się znaleźć 3 domki dwuosobowe i wynegocjować dobrą cenę - co oznacza 46$ za osobę. Byłoby drożej gdyby płacili w dolacach, bo oficjalny kurs wynosi ok. 192 peso za 1$, a na ulicy 360 - 370. Domki komfortowe w odróżnieniu od wczorajszego noclegu, gdzie było sporo taniej ale warunki spartańskie. Cała trasa liczyła ok. 200km.
pisuary w barze






Komentarze
Prześlij komentarz