346. SOUTH AMERICA. cz.19

EL  CHALTEN  -  EL  CALAFATE

 Dziś  creme de la creme motocyklowych warunków: pada deszcz, temp. 6 - 8 stopni, wiatr 80km/h. Jedyna zaleta, że się nie kurzy. Wiatr w plecy, więc nie tylko nie sprawia większych problemów, ale jeszcze pozwala zaoszczędzić paliwo, bo spalanie w tych warunkach poniżej 4l. Gorzej, gdy trzeba zmienić kierunek jazdy. Wtedy wiatr przestawia motocykl nawet o 2m.  Najgorzej przy wymijaniu ciężarówki, za którą jest jeszcze dodatkowe zawirowanie powietrza. Na szczęście nie jadą po szutrach czy kamieniach. Lucjan, który ma mniejsze doświadczenie w jeździe w trudnych warunkach, a może po prostu jest rozważniejszy czasami zostaje z tyłu. Jadą drogą nr 23 do połączenia z drogą nr 40.  Na wysokości Lago Argentino odbijają na Le Calafate.  Po drodze postój na posiłek w b. fajnym miejscu - restauracja Nina Pasion & Sabores. Wejście w kształcie wieży, nad przejściem wisi stary motocykl, a w środku następne: dwucylindrowy boxer Douglas, Norton i Triumph w bardzo ładnym stanie. Aż miło się zatrzymać.


 Wieczorem bania-bania dla odreagowania stresującego dnia.  KTM dziś też dostarcza silnych wrażeń, bo niestety bilans cieplny silnika nie jest prawidłowy. Grzeje się nadal, temperatura jest na granicy dopuszczalnej i jeżeli wierzyć temu co Radek pisze dopiero powyżej 130km/h jest w porządku. To dziwne, bo raczej powinno być odwrotnie. Czekali ze startem na 2 godzinne okno pogodowe.  Po trzech godzinach jazdy na granicy zagotowania się płynu chłodniczego  postanowili sprawdzić głębiej co się dzieje. Tym razem zdecydowali się dotrzeć do chłodnicy. Okazało się, że zbiornik wyrównawczy do którego wcześniej zaglądali jest pełen - a chłodnica pusta. Ot ciekawostka przyrodnicza. . Żeby się do niej dostać trzeba zdjąć siedzenie, boczki zewnętrzne i wewnętrzne. Na szczęście Piotrek zna się dobrze na mechanice i zabrał się za serwis. Doleli ponad 0,5l wody, bo nic innego nie mają pod ręką. Ale muszą znaleźć problem. Nawet jeżeli kamyk przebił chłodnicę - a Hubi założył dodatkową osłonę na ten wyjazd, więc mało prawdopodobne - to zbiornik wyrównawczy  powinien być pusty. Motocykl ma 13tys. km więc to raczej nie silnik sprawia problemy. Ja typuję, że jest zagięty przewód od zbiorniczka do chłodnicy, lub uszkodzony zawór zwrotny w korku. Muszą znaleźć przyczynę, bo w końcu uszkodzi się silnik.  Nie ma to jak Triumph - żeby nie zapeszyć!   Po naprawie, do hotelu przejechali 100km i z KTM jest OK. Ale jeżeli jest wyciek, czy inna niesprawność, to może to być zbyt krótki dystans, żeby usterka ponowie się ujawniła.  Zobaczymy w następne dni.                 Na jednej z fotografii widać ciężarówkę, która do wszystkich kół ma podłączenie przewody do ich pompowania w trakcie jazdy. Jak wjeżdżają na szutry zmniejszają ciśnienie w kołach, na asfalcie podnoszą. Ot taka ciekawostka wynikająca ze specyfiki dróg w Ameryce Południowej.






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1