341. SOUTH AMERICA cz. 14
COYHAIQUE - PUERTO RIO TRANQUILLO
Ruszają jak zwykle, czyli niezbyt wcześnie. Droga oczywiście na południe, cały czas siódemką. Docierają do jeziora Lago General Carrera przez które biegnie granica między Chile a Argentyną. Po stronie argentyńskiej nosi ono nazwę Buenos Aires. Największe jezioro Patagonii o pow. 1850 km/2. U wybrzeży liczne marmurowe formacje, jaskinie. Wypływa z niego rzeka Baker do Oceanu Spokojnego i Deseado do Atlantyckiego. Marmurowe Jaskinie ( Marmurowa Katedra) przypominają nieco Kanion Antylopy w USA. Piękne kolory. Miejsce docelowe wycieczek w tym regionie. Oczywiście chłopaki płyną, żeby zobaczyć te cuda.
Im dalej na południe - tym drożej. Nocleg 130.000 peso, 11 (!?) jajek 3.000peso. Pizza i lazanie 106.000peso. "Coś jakby luksusowo", chociaż warunki w canabes coraz gorsze. Piotrek ma najmniejszy zasięg w swojej Tenerce. Tym razem również przejechał 103 km na rezerwie i tym razem również zabrakło mu paliwa na ostatnie 3 km. Jak w aptece.
Pojawiły się pierwsze problemy techniczne. W BMW Kondzia przestał działać ABS, ale problemy z nim były już przed wyjazdem. Podejrzenie było, że może to bezpiecznik, może niski poziom płynu hamulcowego - ale nic z tych rzeczy. Działa przez chwilę rano po uruchomieniu motocykla i za chwilę wyświetla komunikat o awarii. Może to jakiś czujnik, może obluzowany kabelek? Albo usterka sama ustąpi, albo dopiero po powrocie da się usunąć. Nie ma co grzebać. Lepsze wrogiem dobrego. Póki jedzie - nie ma stresu. Dużego
Pocieszam Kondzia, że ABS jest dla mięczaków. Twardziele hamują butem o asfalt!!!
.








Komentarze
Prześlij komentarz