339. SOUTH AMERICA. cz.12

 TREVELIN  -  TREVELIN AGROTURYSTYKA

 Przed wyjazdem w dalekie strony warto się przygotować pod każdym względem. Min. warto sprawdzić jakie napięcie występuje w sieci i jakie gniazdka w ścianie można spotkać. Pamiętam, jak wiele lat temu w czasie Rajdu Rajlawenpis do Rzymu, w hotelu musiałem odciąć wtyczkę od lampki nocnej, żeby podłączyć ją do suszarki  do włosów dla Joli. Potem oczywiście połączyłem wtyczkę z lampką. Na świecie występuje co najmniej 11 typów wtyczek,  a ne wykluczone, że więcej. Są to kombinacje okrągłych i płaskich bolców w różnych ustawieniach.

Otóż w Chile, w sieci występuje napięcie 220V/50Hz i dwa typy gniazdek C - takie jak w Polsce i L z trzema okrągłymi bolcami w jednym rzędzie.

W Argentynie w sieci też 220V/50Hz i wtyczki typu C oraz z trzema płaskimi bolcami, z których dwa ustawione są w kształt odwróconej litery V u góry i trzeci w dole, pionowo.

Kiedyś był z tym problem, ale od kilku lat są w sprzedaży tzw. przejściówki z możliwością ustawiania odpowiednich ustawień i typów bolców. Ale warto o tym pamiętać.

Dziś znowu start ok. 10tej. Szczerze mówiąc nie rozumiem tego. W dzień temperatura dochodzi do 35st, więc ja na ich miejscu startowałbym z rana, póki jeszcze jest znośnie. Rano, po rosie mniej się kurzy. Widocznie nie pojechali po to by było łatwo. Z drogi 71 zjechali na 259 i są już blisko granicy, do której na oko mieli z 50 km. Ciekawe jak pójdzie odprawa w druga stronę ? Trwała półtorej godziny, więc jakiś postęp jest.  Przejechali kolejne 50km i stanęli. Widzę to na aplikacji. Trochę się niepokoiłem co się dzieje, ale wieczorem się wyjaśniło, gdy zadzwonili do mnie na Whats App. Sprawa się wyjaśniła. Mieli rafting. Z mapy wynika, że stanęli w m. Futaleufu nad rzeką o tej samej nazwie.  Widzę też, że miejscowość otoczona jest kilkoma rzekami, które wiją się jak wnętrzności. Grzesiek, który przysłał mnie pozdrowienia z Chile i foty z raftingu był chyba w tym samym miejscu. Wynika z tego, że jego grupa jedzie ze dwa, trzy dni przed nimi. Grupa Grześka jest znacznie liczniejsza.  Na jednym ze zdjęć widać ze dwadzieścia motocykli. 



Rafting odbywał się po rzece Fataleuful Koszt 105$ od osoby, ale w/g chłopaków warto było. W rankingu raftingów ten jest oceniany na 5 miejsce w świecie. Rzeka oczywiście wzburzona rwąca. płynie kanionem, po drodze jest 14 stopni wodnych w skali 5 stopniowej trudności ocenianych na 5. Ale bezpiecznie. Poza kamizelkami, kaskami, etc - co jest oczywiste, płynęły dwa pontony asekuracyjne i kajaki, które wyławiały tych co im się wypadło do wody. Na mecie stan wycieczki się zgodził, więc było OK. Powrót zapewnia oczywiście firma autobusem. Wcześniej poczęstunek na brzegu. Grupa była liczna - ok. 30 osób z całego świata. Firmę prowadzi Włoszka, zatrudnieni są Amerykanie, Hiszpanie i kto tam jeszcze - poza Chilijczykami. Wieczorem znaleźli nocleg w jakiejś agroturystyce, w domy z blachy falistej za 100$ ze śniadaniem. Pani rano ma im zrobić jajecznicę z 20 jajek.. Po drodze na szutrowej drodze rano Radek gubi kamerę GoPro.

Raz w życiu byłem na raftingu w Czarnogórze na rzece Tara w okolicach mostu Durdevica, na którym rozgrywała się akcja filmu Działa Navarony.  Byłem tam na wyprawie z Marcusem i jego  bratem wiele lat temu na dwóch FJRkach. Pamiętam też jak jechaliśmy przez Park Narodowy Drrmitor ze 30 km po ostrym, luźnym szutrze z ostrych kamieni przygotowanym pod budowę drogi.  Ten most to wizytówka Czarnogóry. Powstał przed wojną, ma 365 m długości, 172m wysokości i 116 m rozpiętości. W dacie powstania był największym mostem żelbetowym i zbudowano przy jego konstrukcji najwyższe drewniane rusztowanie. Został wysadzony w 1942 roku. To był bardzo spokojny rafting. Okolica malownicza bo ściny kanionu Tary w tym miejscu są prawie pionowe. 




 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1