239. MAROKO 2022. DZIEŃ 6. WAZAAN - OZOUD.
Ruszamy z Wazaan na południe. Radek melduje problem: przednie koło ma drgania powyżej 120km/h. Po sprawdzeniu okazuje się, że są tylko ślady po ciężarkach od wyważenia. Albo się odkleiły, albo oderwały w czasie wywrotki jaka zaliczył w styczniu w Hiszpanii. Serwisów wulkanizacyjnych są dziesiątki, skuterów i małych motocykli setki - więc wydaje się , że nie powinno być problemu z wyważeniem. Ale tylko się wydaje. W żadnym nie mają wyważarki, nawet wydaje się, że nie bardzo kumają po co ktoś miałby wyważać koło w motocyklu. Oni nie wyważają i żyją! Inna rzecz, że główne pojemności to 50cm, a max pewnie 125 - więc nie jest to jakiś wielki problem. Pojemności małe, ale mają przerobione wydechy tak, że daleka brzmią jak rasowe single. Próbujemy w serwisach samochodowych. Ale tam też nie mają odpowiednich przystawek do wyważania kół motocyklowych. Odwiedziliśmy w sumie kilkanaście punktów - bezskutecznie. Kilka miało być murowanych, autoryzowanych i nic. Te autoryzacje zdaje się, że sami sobie nadają.
Jedziemy więc dalej, straciliśmy tylko sporo czasu na poszukiwanie i odwiedzanie kolejnych serwisów. Po drodze mijamy Meknes. Chcemy zrobić foty przy bramie do medyny, ale mury są zasłonięte, gdyż trwają jakieś remonty. Za bramą stoi sznur dorożek. Dziwacznych, przystrojonych w/g miejscowych kanonów sztuki, bardzo biednych. Konie chude, małe, zabiedzone - ledwo stoją na nogach. Zwierzęta nie maja tu lekko. Dużo bezpańskich psów z odznaczającymi się wszystkimi żebrami, dużo kotów. Na każdym postoju, na każdym parkingu włóczą się w poszukiwaniu jedzenia. Zawsze mogą liczyć na jakieś kąski od nas. Wieczorem już docieramy nad Cascades Oziud. Nocujemy w ładnym
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora ale zdążyłem go przeczytać i odpowiadam.. To co piszę na temat Maroka to moje subiektywne odczucia. Mój stosunek do wypraw do Maroka jest ambiwalentny. Rzeczywiście wiele rzeczy mnie tam denerwuje i wielu nie lubię. Czemu zatem jeżdżę tam tyle razy? Drogi, drogi, drogi. Krajobrazy od wysokich gór po pustynię. Inne budownictwo, etc. No i można tam jechać, gdy sezon u nas już się skończył. Moje negatywne opinie o wielu rzeczach nie są w stanie mnie zniechęcić. Jest tam raj dla motocyklistów. Póki co ! Pewnie nie był to mój ostatni wyjazd do Maroka. Mam nadzieję.
Usuń