224. KAMPER. MATERACE cz. 66
Już miałem kupować dwa materace, kiedy przypomniałem sobie, że mam materac, który kupiłem na wyprawę do Islandii. Gruby na 9cm i składany na trzy części. Mimo tego, że łóżko ma dwa narożniki od strony drzwi lekko ścięte - dał się ułożyć i zrobiłem nareszcie przymiarkę na leżąco. No nie jest źle. Jola tylko narzeka, że na górę ciężko będzie jej wejść i że ciasno. Rzeczywiście na górze jest niżej o 5cm - ale za to jest okno dachowe. Jest światło i jest wentylacja.
Uświadomiłem sobie dzisiaj, że auto ma centralny zamek i że w związku i nie ma blokady drzwi od środka. To będzie problem do rozwiązania. Może elektryk zrobi mi jakiś dodatkowy wyłącznik sterowany od wewnątrz. Muszę pokombinować - jak zwykle.
Dziś kolejny dzień słoneczny, ma być ok. 15 stopni, więc nareszcie zabiorę się za dokończenie ociepleń na suficie. Ale największym wyzwaniem będzie dopasowanie podsufitki do istniejących już szafek. Przeraża mnie to trochę ale może nie będzie tak źle. Z tyloma rzeczami sobie poradziłem to może i podsufitce dam radę. Muszę! Najpierw przetnę ją na dwie połowy wzdłuż, bo nawet nie wejdzie cała do środka. Potem będę robił szablony z kartonu, a potem się zobaczy.
Wczoraj ułożyłem ocieplenie w przedniej części dachu, tam gdzie nie zdążyłem jesienią. Poszło lepiej niż się spodziewałem. Ręce tylko strasznie pokleiłem i i nie mogłem ich domyć. Poprzednie ocieplenie butylowe miało warstwę własnego kleju i tak było znacznie wygodniej. To które później dokupiłem już było bez kleju i musiałem używać kleju w sprayu.
Została nieszczęsna podsufitka.


Komentarze
Prześlij komentarz