223. JEDNO OKO NA MAROKO...
Jest takie stare powiedzenie, którego od dawna już nie słyszałem: jedno oko na Maroko, drugie na Kaukaz. Przypomina mi się ono, bo od kilku tygodni motamy się z planowaną wyprawą do Maroka. A właściwie od ponad dwóch lat. W Maroku byłem wiele razy, pewnie z 8 i zarzekałem się, że więcej już tam nie pojadę. Maroko ma jednak wiele zalet jako kierunek wypraw. Jedna z nich to ta, że można jechać tam i w marcu - znam takich co wybrali się na Nowy Rok - i w grudniu. Czyli praktycznie sezon trwa cały rok. Oczywiście zimą jest zimno, a na północy w Górach Rifu prawdopodobnie spotkamy śnieg. Podobnie w Wysokim Atlasie, ale na południu już jest spoko. Druga zaleta jest taka, że to jednak Afryka (chociaż nie Czarna), panuje już tam ten specyficzny koloryt arabsko-afrykański: brak poboczy w małych miastach, czy chodników w średnich. Zapach niezbyt przyjemny ich jedzenie i brudu. Wszędzie śmieci. Mężczyźni ubrani w galabije z kapturami - najbardziej podobne do naszych szlafroków, kobiety z zasłoniętym twarzami. Koloryt starych miast i bazarów. Meczety i przejmujące wezwania muezinów na modlitwę pic razy dziennie. Marne jedzenie w przydrożnych barach. Pustynia, karawany wielbłądów. Noclegi w kiepskich hotelach. W Maroku są niezłe drogi, sporo górskich tras. Dla amatorów szutrowe pustynne drogi.
To po co tam jechać? Właśnie po to. Bo jest inaczej niż w Europie, trochę egzotycznie.
Pierwsza przymiarka do wyjazdu była w 2019 roku. Zaraz po Sylwestrze wyekspediowaliśmy motocykle wynajętym transportem do Malagi i w marcu stamtąd mieliśmy ruszać do Maroka. Wszystko pokrzyżował covid i dosłownie w ostatniej chwili, 13 marca, w dniu zamknięcia granic udało nam się ściągnąć motocykle z powrotem. W 2020 Marko się zamknęło z kierunku hiszpańskiego. Powodem nie był covid jak można byłoby się spodziewać, ale jakiś dziwny zatarg polityczny na tle Sahary Zachodniej. Maroko obraziło się na Hiszpanię i przestali wpuszczać z Hiszpanii turystów - bez względu na ich kraj pochodzenia.
W tym roku manewr został powtórzony, sprawdziliśmy, że promy kursują do Ceuty i wyglądało , że jest OK. Radek, Piotrek, dwóch Hubertów, Piotrek i Konrad wyprawili motocykle do Hiszpanii i w marcu mieliśmy startować do Maroka. Ja mam załatwiony transport na 11.04. Niestety nie sposób na pewno ustalić jak jest z tym Marokiem, bo co osoba lub instytucja - każde twierdzi co innego. Połączenia promowe z Ceutą o niczym nie świadczą, bo to enklawa hiszpańska w Maroku i ludzie pewnie jeżdżą tam do pracy - co nie oznacza, że Maroko jest otwarte. Firmy promowe twierdzą, że otwarte, ale inni twierdzą , że nie. Najprościej byłoby uzyskać informację w ambasadzie jednej lub drugiej. Nie sposób jednak się dodzwonić.
W najgorszym razie będzie to wyprawa po Hiszpanii i Portugalii. Motocykle tam zostaną i w czerwcu będziemy wracać na kołach przez Prowansję.
Co z tego wyjdzie? Zobaczymy. Mamy jeszcze covid i wojnę na Ukrainie, więc wiele może się jeszcze zmienić.
Zabrałem się wreszcie za motocykl. Muszę wymienić olej i filtr, zrobić przegląd. Skoro mamy wracać na kołach muszę też zmienić oponę z tyłu. Okazało się, że padła nawigacja Garmina BMW Navigator VI. To straszne gówno mówiąc między nami. Jak działa - jest super. Ale jest zawodna, zawiesza się, zapycha danymi i podatna na uszkodzenia. Jak na swoją cenę ( a jest chyba najdroższa na rynku) - to dziadostwo. Moja już od roku dziwnie się zachowywała, nagle obraz zaczynał drgać, albo sama zmieniała opcję ustawień mapy. Teraz po zimie przestał działać ekran dotykowy. Mam kłopot bo motocykl do niej przystosowałem, mam zamocowany uchwyt ze sterowaniem, mocowanie do stelaża, zasilanie, etc. Uchwyt w którym jest zasilacz też już raz wymieniałem. W poprzednim moto też - czyli w sumie dwa razy.
Hej! Pisałem już na grupie "wyprawowej", że dodzwoniłem się do polskiego konsulatu w Rabacie. Uprzejma pani poinformowała mnie, że nie ma możliwości dostania się ani drogą lądową ani drogą morską do Maroko. pozostaje samolot, co raczej dla nas w grę nie wchodzi. Powód - przynajmniej oficjalny - to jednak COVID. Co do Sahary Zachodniej, w ostatnim czasie premier Hiszpanii, wyskakując nieco przed szereg, ogłosił, że Hiszpania uznaje te tereny za podlegające rządom Maroka, czym wqrwił Algierczyków...
OdpowiedzUsuńMamy jeszcze parę dni do wyjazdu, i biorąc pod uwagę, że od poniedziałku - 28 marca - ma być koniec pandemii, co wnioskuję po ogłoszeniu o zdjęciu wszelkich restrykcji sanitarnych, może i Maroko otworzy granice lądowe i morskie. Byłoby super, bo inaczej będę zdany na ciekawe, ale jednak opowieści z twoich tam wyjazdów... :(