215. WOJNA dzień XII.

 

Wojna tuż za naszą granicą toczy się w najlepsze, działania wojenne nasilają się z każdym dniem i trudno myśleć o czymś innym. Przed 24 lutego sądziłem, że są to przygotowania do ew. aneksji separatystycznych dwóch republik. W najgorszym scenariuszu łączenie z tymi 2/3 ich terytoriów nie objętych w 2014 roku. Demonstracja siły i tyle. Nie mogłem w najgorszych domysłach założyć, że rozpocznie się regularna wojna. Bombardowania bloków mieszkalnych, strzelanie do cywilów i te wszystkie straszne rzeczy, które widzimy codziennie.

Robimy jakieś paczki dla uchodźców, tkwimy przed telewizorem i w internecie. Niektórzy zaangażowali się znacznie bardziej. Znajomy mechanik jeździ codziennie busem z Przasnysza na granicę z darami.  W sobotę pojechało z Przasnysza 6 busów z pomocą. Solidarność z Ukrainą jest ogromna. Boję się tylko na jak długo wystarczy nam tego entuzjazmu. Tych ludzi trzeba będzie karmić i dawać im schronienie przez wiele miesięcy. Nawet jak się wojna skończy wiele z tych osób nie będzie miało do czego wrócić. A my Polacy mamy wielkie zrywy, ale często słomiany zapał. Drożyzna nieunikniona. Sankcje też nas obciążą. Już to widać. Oby starczyło nam wszystkim wytrwałości i zapału.

Teraz nie mieści mi się w głowie, by Polska mogła zostać objęta działaniami wojennymi. Ale już tego nie wykluczam. Niestety. Nagle Unię pokochali nasi niektórzy nasi politycy. Już nie mówią o okupacji brukselskiej, już się przepychają do kamer ze swoimi obrzydliwymi mordami. Jakim wspaniałym człowiekiem okazał się wyśmiewany były aktor Zełenski. Ciekawe czy w razie próby wojennej znalazł by się u nas taki wódz, bo chyba nie ten obecny?


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1