74. 2019. BRNO - GRAND PRIX

 

Jakoś się do tej pory nie składało.  A przecież staram się oglądać wszystkie transmisje z Moto GP, a Czechy nie na końcu świata.  Pomysł dał Mariusz z Szubina, który wybierał się z dziećmi.  Ma już wszystko pozałatwiane i  motel i bilety, ale jeszcze udaje mu się załatwić bilety i dla mnie.

Spotykamy się w hotelu Górska Dolina w Stroniu Śląskim. Nazajutrz rano wyjazd. Po drodze mała przygoda. W nowym małym GSie (40km przebiegu - pożyczony od dealera) pada sprzęgło. Telefon do serwisu, oczywiście bezradni - najlepiej na lawetę i do nich. No nie! Tego jeszcze nie grali. Pokażcie dobrzy ludzie co tam się stało. Widzę, że spadła linka z jarzma dźwigni sprzęgła w bloku silnika. To z powodu quick shiftera, który  jest kombinacją mechaniki i hydrauliki. Ciągnąc nogą dźwignię zmiany biegów do góry zwalniamy napięcie linki sprzęgła - a że luz był za duży (po serwisie !) - główka linki wypadła ze swego gniazda.  Trzeba ją tylko ponownie założyć i zmniejszyć luz. Oczywiście w Gsie  nie ma żadnych narzędzi, ale wożę zawsze ze sobą podręczne narzędzia, jakieś śrubki, trytki, itp.  Kłopot polega na tym ,że jarzmo linki jest obok rury wydechowej, czyli jest tam gorąco i parzy - nawet w rękawicach. Po kilku próbach udaje się i jedziemy dalej.  I jak tu nie wozić potrzebnych narzędzi.  Motor nowy, po serwisie i padł.  Assistance przyjechałoby za kilka godzin, a my poradziliśmy sobie w pół godziny. 


Dojeżdżamy do naszego motelu przed miastem  (ostatni przed miastem przy autostradzie). Rezerwacja jest, ale ceny dwa razy wyższe niż w ofercie. 200zł doba za łóżko w ciasnym pokoju motelowym. Niefajnie, ale co zrobić. Wyścigi to najazd motocyklistów z całej Europy. Nie ma co grymasić. Pokoik podły. Nocuję z Mariuszem. Dwa marne tapczaniki i kibelek.   Ciasno tak, że nie ma gdzie kufrów i rzeczy postawić. Jedzenie motelowe drogie i do tego kiepskie.N  a szczęście jest obok  McDonalds. Też nie nadzwyczajnie, ale przynajmniej sporo taniej. Jedziemy rozejrzeć się na tor, zobaczyć jak z dojazdem, parkingiem i zobaczyć kwalifikacje. Wszyscy jesteśmy tu pierwszy raz. Rozpoznanie bojem.  Dobre wrażenie - dobra organizacja.  Dojazdy oznakowane, dużo porządkowych, sporo motocyklistów po drodze. Sporo parkingów.  Na rondzie zatrzymuje mnie policja - muszę wyczyścić zabłocony numer rejestracyjny.  Oczywiście zabrudził się zupełnie przypadkowo.  Ale obyło  bez "pokuty",  czyli mandatu.  Parking mamy tuż przy torze w strefie VIP-jest OK. 


Idziemy na koronę toru. Pełno ludzi, chociaż jeszcze nie tłoczno. Kramy z akcesoriami wyścigowymi: czapki, koszulki, bandamy. Ale też kombinezony, buty, kask,i itp.  Ceny odpowiednio wysokie. Prawo popytu i podaży działa. Piwo bez problemu, ale kolejki i drogo. Zaczyna popadywać. Mam parasol i deszczówki - bo przewidziałem pogodę. Siedzimy na trawie. Trochę popadało i przestało, ale robi się bałagan, poprzesuwane treningi  ze względu na pogodę. Najwięcej najeździł się samochód bezpieczeństwa.  Więcej czekania niż oglądania. W polu widzenia mamy kawałek prostej, potem krzaki, zakręt w prawo i w lewo, długa prosta, zakręt w lewo i  w prawo i kawałek prostej. Widzimy też dwa telebimy.   Niby spory odcinek, ale ja przyzwyczajony do transmisji w  tv - nie jestem zachwycony.  . Ogólnie trochę kiepsko. Przed oczami co innego, na ekranach zupełnie inne fragmenty toru - trudno to kontrolować. Mój idol - Valentino Rossi kiepsko wypadł.   Z 10tego miejsca będzie startował. Bryluje Marc  Marquez.  To zawody GP - więc jedzie prawie cała czołówka zawodników w komplecie. 


Niedziela rano, wyjazd na wyścigi ok. 10tej. Czeka nas ciężki dzień siedzenia na trawie, na stoku toru. Pogoda zapowiada się mieszana. Parkujemy na naszym parkingu. Widać fachową organizację - nawet plastikowe podstawki pod boczne stopki rozdają - bo parking trawiasty. Dziś jest już wyraźnie więcej ludzi  i cały czas dojeżdżają następni. Wjazd na i z parkingu -  po okazaniu biletu, żeby uniknąć kradzieży.  Idziemy zająć miejsca. Na trawie na koronie jeszcze można znaleźć, ale tłok wielki. Brylują Niemcy. Jest ich dużo i głośni - tradycyjnie. Mają blisko.  Przed rozpoczęciem głównego wyścigu Moto GP -  pokazy policjantów na motocyklach. Spora grupa i dobrze im idzie. Robią wrażenie. Duże brawa. Rzadka okazja zobaczyć jak motocykliści dziękują policjantom.  Kolejki do piwa i jeszcze większe do kibli. Niektórzy już się nie przejmują i leją między kramami.




Wyścig Moto 3 i Moto 2 nie budzi specjalnych emocji. Pustawo.  Popaduje z przerwami, są poślizgi w stosunku do programu.  Kilka poślizgów i wywrotek na torze. Przerwa przed wyścigiem GP. Zostawiam na stoku  rzeczy: małe składane krzesełko, kamerę, deszczówki, torbę i idę do kibla. Staram się zapamiętać miejsce ich położenia w/g stoisk na deptaku.   Trochę to trwa, bo trudno się przecisnąć między ludźmi, a i kolejka do WC spora. Jak wracam - wszystko się zmieniło. Ludzi tłum, trudno się przecisnąć w alejce i jeszcze trudniej odnaleźć swoje miejsce na trawie-  bo ludzie zasłaniają.  Robi się nerwowo. Zostawiłem kamerę i rzeczy. Może nie ukradną, ale jak przyjdzie mi czekać na ich odnalezienie,  aż wszyscy wyjdą po wyścigach,  żeby było je widać w trawie - to zejdzie mi się do wieczora. Zaczyna się wyścig w królewskiej klasie GP.  Ja nerwowy - trochę patrzę na tor - trochę rozglądam się za rzeczami. Zaczynają mnie opieprzać, żebym nie zasłaniał. W końcu wypatruję Olę córkę Mariusza i z ulgą odnajduję swoje miejsce. Prawdę mówiąc zmarnowałem sobie połowę wyścigu, a i Rossi dał ciała. 



Wrażenia: atmosfera wyścigów bardzo fajna. Trudno jednak się połapać, co dokładnie się dzieje: kto na przedzie, kto z tyłu. Telebimy dodatkowo wprowadzają zamieszanie bo nie wiadomo dokładnie który moment wyścigu pokazują. No i można zgubić, czy raczej nie odnaleźć swoich rzeczy po powrocie z piwa.  W tv widać wszystko znacznie lepiej.   Widać i słychać - bo komentatorzy pomagają śledzić wydarzenia swoimi informacjami, widać ujęcia w slow motion.  Nie ma porównania! Ale liczy się atmosfera. Trzeba korzystać,  póki mamy wyścigi blisko. Wiele wskazuje na to, że Brno wypadnie z kalendarza.Brakuje  im kasy na konieczny remont nawierzchni.  A i tak bije na głowę Tor Poznań.   Szkoda!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1