60. 2017. SZLAKIEM ORLICH GNIAZD.

Żeby nie było, że tylko wyjazdy zagraniczne mnie kręcą. Oczywiście jeżdżę również po Polsce, tylko może są mniej ciekawe. Jest rok 2017, jesień.

Umawiamy się w Olsztynie koło Częstochowy.

Pamiętam jak miałem jednego z pierwszych GPS,  gdy chciałem ustawić trasę do tego właściwego Olsztyna na Mazurach i wyskakiwał mi Olsztyn pod Częstochową, to się wściekałem myśląc, że zwariował.  Do "naszego" Olsztyna jest ok. 100km, a ten głupi GPS ciągnie mnie gdzieś w Polskę ponad 300km.

W Olsztynie pod Częstochową są ruiny zamku na sporym wzniesieniu i można do nich praktycznie dojechać pod same mury, droga gruntową. Kiedyś dojechałem tam (prawie) nawet kamperem.  Zamek powstał prawdopodobnie w XIII wieku, natomiast został rozbudowany przez Kazimierza Wielkiego i był jednym z bardziej warownych w Polsce.  Przechodził różne koleje losu, aż ostatecznie został zniszczony przez Szwedów w czasie potopu szwedzkiego, gdy oblegano Klasztor Jasnogórski. I już go nie odbudowano.

Umawiamy się pod stylową restauracją w starym młynie. Młyn tu raczej nie stał i jest chyba przeniesiony z innego miejsca, ale prezentuje się okazale.  Kryty gontem, rozłożysty. Stoliki na tarasie z widokiem na ruiny. Na górze są pokoje do wynajęcia. Mogłoby by być tylko taniej.  Jedzenie za to za to pyszne.

 Ja jestem pierwszy, potem dojeżdża Mariusz z Szubina ze swoim kumplem.  Czekamy trochę na Krzyśka, który mieszka pod Częstochową,  ale z drugiej strony miasta.     Mariusza znam od kilku lat - głównie z wypraw z Mototuist.   Krzyśka od lat kilkunastu. Razem byliśmy w Otepa w Estonii, na zlotach w Varażdin, na wyprawie do Turcji i Rumunii. Krzysiek przez wiele lat był wierny BMW i jeździł na LT 1200, ale tym razem ma godne entre - przyjeżdża na Kawasaki 1400 GTR.  Słusznie - jak zmieniać alkohole to na wyższy "oktan",  jak motocykle - to na większą pojemność. Tym bardziej, że zwykle jeździ z żoną - Zenią.  W Częstochowie mam jeszcze znajomych Jacka  i Mirę, zawołanych podróżników. Działa tam prężnie ich klub motocyklowy i od wielu lat robią ciekawe wyprawy w weekend majowy. Grecja, Chorwacja - te klimaty.

Ruszamy w drogę. Kolejny zamek to Ogrodzieniec. Później pobudowany niż Olsztyn o ok. sto lat. Tradycyjnie przechodził burzliwe dzieje, wielokrotnie przebudowywany, uszkodzony w czasie potopu - miał więcej szczęścia, gdyż został odbudowany. Ostatecznie opuszczony na początku XIX wieku popadł w ruinę.  Kręcono w nim film Zemsta.

Do Pieskowej Skały dojeżdżamy osobno. Ja pierwszy, reszta za jakiś czas. Jakoś żeśmy się pogubili. Zrobiło się ciemno, nic nie widać, jedziemy dalej szukać noclegu pod Krakowem. Nocujemy w prywatnym zajeździe. Zakrapiana wspólna kolacja, trochę żartów, trochę wspomnień z wypraw.  Rano odsypiamy wieczór. Wracamy w stronę domu. Kolejny etap - zamek w Chęcinach. Żegnamy się w południe i rozjeżdżamy w swoje strony.

Wrażenia:  fajne drogi, w większości z dobrymi nawierzchniami. Kręte, pofałdowane,  w większości wiodą przez lasy. Piękne widoki, fajna trasa na nieśpieszną jazdę z licznymi postojami. Okazja, żeby spotkać się z przyjaciółmi.

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1