50. BOŻE NARODZENIE 2011 i 2020.

 Motocykle to moja życiowa pasja. Okres zimowy zawsze był dla mnie stresujący - bo oznaczał przerwę w jazdach. Jedyną radością było planowanie wypraw na następny sezon. Ten rok jest szczególny, bo przed nami być może trzecia, wiosenna fala panedemii                i związane z nią nieuchronne ograniczenia. Mam już swoje lata i być może niewiele kolejnych sezonów przede mną. Podwójnie zatem żal każdego potencjalnie straconego.

Pomysł z blogiem pojawił się nagle, jako sposób na zabicie zimowego, przymusowo wolnego czasu i jako sposób na przeżywanie na nowo motocyklowych przygód w obecnym, dziwnym czasie. Nie ukrywam, że mnie wciągnęło. Świadomość, że dorobiłem się bardzo licznego - jak na moje oczekiwania - grona czytelników też mnie dopinguje do wysilania pamięci. Szczerze się przyznam, że dzień rozpoczynam od sprawdzenia ile osób ostatniej doby odwiedziło mego bloga. To już rodzaj uzależnienia. Dopóki mam czytelników - nie ukrywam - miłego.

 

Wspominam Boże Narodzenie w 2011 roku.

Drugiego dnia Świąt polecieliśmy z Jackiem z Lublina i Zbyszkiem z Warszawy do Rzymu. Tam od następnego dnia czekały na nas w wypożyczalni motocykle.  Dla nich GS 1200 dla mnie 800. Ruszyliśmy z Rzymu na wschodnie wybrzeże i po przejechaniu buta w poprzek posuwaliśmy się na południe. W górach - przecież niewielkich - spotkaliśmy śnieg. Było zero stopni. Ale w końcu to zima. Sylwester zastał nas w niewielkiej, ale jak to w Italii bardzo klimatycznej miejscowości Lecce. Nocowaliśmy w pensjonacie Palazzo Rollo z XIX wiecznym wystrojem.Wejście przez łukowatą bramę, za którą stały nasze motocykle, dalej mały dziedziniec. Pokoje na piętrze.  Na ścianach wisiały obrazy, biblioteka z książkami, rzeźby na półkach, wspaniałe stylowe meble, lalki z epoki. Wszystko w zasięgu ręki. Gdzieś obok mieszkali właściciele. Wieczorem chodziliśmy po miasteczku. Była przepiękna szopka w ruinach małego amfiteatru. Restauracje i kawiarnie  miały powstawiane na ulicę stoliki. Siedzieli przy nich ludzie, rozmawiali, śmiali się głośno - jak to we Włoszech. Na rynku stała choinka z girlandami światełek. Było bardzo sympatycznie.  Ludzie w kurtkach,  ale zimno nie było. Myśmy sobie krążyli po mieście i od czasu do czasu zachodziliśmy gdzieś na drinka. Kolację jedliśmy w jakimś małym klubie gdzie grał świetny jazzowy zespół.  Świetnie śpiewała jazzowe standardy młoda dziewczyna.  Rano śniadanie w naszym pensjonacie, piękne nakrycia, stylowe sztućce.  Spacer po mieście, ładny park - pełen ludzi. Brukowane uliczki, stare domy. Okazały gmach jakiegoś urzędu. Stare wille, zdobione gzymsy, rzeźby. Kilka kościołów.  Słońce.  Senna atmosfera - jak to zwykle w Nowy Rok na kacu.

Potem objechaliśmy dół buta. Trochę bylem zdziwiony sympatycznym zachowaniem wobec nas lokalesów, gdyż na podstawie filmów o mafii miałem ich za ponuraków. Pamiętam dziwne budowle w wielu siedliskach . Niewielkie, przykryte kopułkami, o nieznanym mnie przeznaczeniu.

Jeden z etapów - Sorrento. Tu już było znacznie cieplej - koło 18-20 stopni. Kobiety na ulicach w kontrastowych strojach. Dziewczyny już  w T-shirtach. Starsze panie jeszcze w futrach. Piękny widok na zatokę. Chłopaki popłynęli na Capri, a ja ponieważ już tam  byłem kiedyś - a zawsze żądny jazdy - pojechałem sobie na wycieczkę. Wspominam wysokie na kilka metrów łodygi kwitowe agaw rosnących na zboczu drogi nad zatoką.

Ot,  takie Bożonarodzeniowe impresje.

 

ZBLIŻAJĄ SIĘ ŚWIĘTA. 

TO SZCZEGÓLNA OKAZJA ABY ZŁOŻYĆ WAM WSZYSTKIM ŻYCZENIA NAJBARDZIEJ BANALNE - ALE NAJCENNIEJSZE W TYM SZCZEGÓLNYM CZASIE W JAKIM PRZYSZŁO NAM  W TYM ROKU ŚWIĘTOWAĆ :                                                  ZDROWIA, ZDROWIA, ZDROWIA.

ŻEBY ŚWIĘTA I ZBLIŻAJĄCY SIĘ ZARAZ NOWY 2021 ROK MINĘŁY SZCZĘŚLIWIE I SPOKOJNIE, ŻEBYŚMY PRZY ŚWIĄTECZNYM STOLE I NA NOWOROCZNYCH IMPREZACH SPOTKALI SIĘ W PEŁNYM GRONIE, ŻEBY NIKOGO NIE ZABRAKŁO.

A POD CHOINKĄ TRAFIONYCH, OCZEKIWANYCH PREZENTÓW.               SPEŁNIENIA MARZEŃ - WSZYSTKICH - NIE TYLKO MOTOCYKLOWYCH.               ŻEBY KASA SIĘ SYPAŁA W NOWYM ROKU JAK Z RĘKAWA.

BEZAWARYJNYCH WYPRAW.  DOTARCIA DO WYMARZONYCH MIEJSC. WYROZUMIAŁEJ DROGÓWKI.  SPOTKAŃ W PRZYJACIELSKIM GRONIE. 

ANDRZEJ  -  "JAP"

 

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1