36, PRZYGOTOWANIE DO WYPRAW.
Dzisiaj trochę potruję, bo dużo rzeczy będzie zupełnie oczywistych. Ale ponieważ przybieram chwilami pozycję mentora - zakładam, że może mam czytelników, którzy dopiero uczą się motocyklowego fachu. Jak wyglądają moje przygotowania do wypraw, by były udane, by nie okazało się, że zapomniałem o czymś ważnym - co uniemożliwi wyjazd (dokumenty) albo zupełnie go zepsuje. Trzy grupy spraw są ważne.
1. PAPIEROLOGIA
Oczywiście trzeba zabrać rzeczy tak oczywiste jak dowód, ew. paszport, dowód rejestracyjny (właściwy - mamy już często po kilka pojazdów w rodzinie), polisę OC i AC (jeżeli mamy). Sprawdzamy ważność polis oraz czy badanie techniczne sięga daty powrotu. Brak badania czy ubezpieczenia będzie powodem odmowy wypłaty odszkodowania lub obciążenia nas jego zwrotem gdyby coś się wydarzyło. Ale niektóre kraje np. Maroko, Turcja czy Rumunia wymagają posiadania Zielonej Karty - potwierdzenia, że mamy skuteczne na ich terenie OC. W Bośni i Hercegowinie kilka lat temu okazało się, że Zielona Karta u nich nie działa i musiałem wykupić ich ubezpieczenie za chyba 40 EUR.
Dużo osób korzysta z LEASINGU i trzeba pamiętać, że to nie jest Wasz pojazd, zatem trzeba mieć umowę przetłumaczoną na miejscowy lub " międzynarodowy " język i koniecznie poświadczoną notarialnie zgodę właściciela na wyjazd za granicę. Większość umów wyłącza możliwość wyjazdu zagranicznego bez zgody leasingodawcy. Wymagają jej (zgody) okazania na granicy np. w Turcji czy Maroku.
Wygodnie jest na pewno mieć mapy papierowe ale rozumiem, że dla większości to już przeżytek. Jeśli w planie jest zwiedzanie (rymnęło się) polecam przewodniki. Wiem, że przesadzam, ale dobrze jest zaplanować trasę, ew. sprawdzić czy GPS obejmuje ją swoim zasięgiem. Oczywiście to wszystko jest w internecie, ale... Zabieram też gwarancję i instrukcję obsługi (jak mam). Wymiana np. żarówki może być bez niej niewykonalna. Dobrze jest mieć spisane numery telefonów na wypadek jak nam nasz telefon np. upadnie i odmówi współpracy lub zginie. Mało kto już pamięta numery nawet do rodziny. Przezorni robią też kopie dokumentów, na wypadek kradzieży czy zagubienia. Dokumentów nie trzymam w kurtce, ani w kufrach - tylko w kieszeni spodni. Kurtkę często zostawia się na oparciu krzesła, idzie do baru czy toalety i wtedy czyni się okazję dla złodzieja. Oczywiście dokumenty i pieniądze zabezpieczam przed deszczem. Z mojego doświadczenia wynika, że wcześniej lub później każda wodoodporna kieszeń puści wodę. Idealne są torebki hotelowe na podpaski!
2. SPRAWY TECHNICZNE
Wprawdzie obecnie motocykle osiągnęły taki stopień komplikacji i są tak napakowane elektroniką, że wydaje się, iż nic przy nich nie zwojujemy - ale to nieprawda. Czasami awarie są zupełnie prozaiczne i głupia śrubka czy trytka wieziona w schowku sprawę załatwia. Podstawa to klucze do zdjęcia kół - jeśli zajdzie konieczność by jechać z kołem do wulkanizatora, a motocykl zostawić przy drodze. Ducati ma np. taki klucz do centralnej nakrętki w tylnym kole, że bez niego raczej się nie da nic wskórać. BMW też ma nietypowe śruby - bo torxy. Klucze do naciągania łańcucha i smar - na dłuższych trasach koniecznie. Śrubokręty duży i malutki (np. do zresetowania nawigacji trzeba zdjąć obudowę w GPS Navigator BMW ) lub gdy rozkręci się ładowarka lub aparat. Wrażliwe przedmioty np. aparaty foto powinny być koniecznie zabezpieczone przed wstrząsami przez owinięcie odzieżą lub w futerale. Wskutek wibracji potrafią się rozkręcić. Kawałek przewodu i izolacja, końcówki konektorowe. Trytki, panzertaśma i taśma bagażowa - w czasie banalnego paciaka na parkingu można urwać kufer lub owiewkę i trzeba to jakoś zabezpieczyć. Sprawdza się Poxipol o czym pisałem lub podobny klej dwuskładnikowy. Można nim od biedy skleić pokrywę silnika. Zwykle mam pudełeczko z różnymi śrubkami i nakrętkami. Coś do naprawy opon: spray lub kołki. Nie zawsze, ale czasami się udaje naprawić oponę tak, by przynajmniej dojechać do warsztatu. Najgorsze są przebicia w rowkach między bieżnikiem lub z boku opony - bo tam guma jest najcieńsza. Z reguły naprawa wtedy się nie udaje. Gwóźdź w oponach bezdętkowych często nie jest problemem. Jeżeli nie wystaje zbyt dużo, a powietrze nie uchodzi - lepiej go zostawić i ostrożnie jechać, niż brać się za naprawę - szczególnie jak nie mamy wprawy. Zapasowe żarówki - nie koniecznie. W zasadzie są dostępne na każdej stacji. Ale jak policjant się uprze i nie chce nas puścić - warto mieć. Coraz częściej zamiast żarówek mamy LEDy lub inne wynalazki i tego tak łatwo się nie wymieni. Przy wyjazdach w egzotyczne kierunki warto zabrać klamkę sprzęgła. Bez sprzęgła nie da się jechać. Ruszanie i zmiana biegów w górę jakoś się uda, ale redukcje i ztrzymanie już nie koniecznie. Bez przedniego hamulca jechać się da - choć nie polecam! Ekspandor też może się przydać lub siatka bagażowa na nieprzewidziane zakupy. Apteczka - chociażby najmniejsza. Zapasowe kluczyki.
3. WYPOSAŻENIE
Ponieważ dużo i często jeżdżę, mam przygotowane pewne zestawy potrzebnych rzeczy, żeby za każdym razem nie zastanawiać się czy je zabrałem. W agencji mienia wojskowego ( Allegro ) za grosze można kupić cienkie i mocne kosmetyczki o wymiarach ok. 18 x 25 cm i w nie mam popakowane i opisane: deszczówki, dodatkowe ocieplacze (gacie, koszulki z długim rękawem, kominiarkę), kamizelkę podgrzewaną elektrycznie. Takie rzeczy jak zapasowe rękawice wożę pod siatką w pokrywie centralnego kufra, aby był łatwy dostęp. Trzy pary: grube, normalne, letnie. Np. na zapasowy olej do Scott Oilera mam w rogu kufra pionową kieszonkę, by się nie walał po kufrze i nie zalał mi rzeczy. Ładowarki, kable, zapasowe baterie do kamery w sztywnym etui.
Prawie na każdej dłuższej wyprawie zdarzy się deszcz, dlatego zawsze wożę deszczówki. Idealne są deszczówki oddychające, np. firmy Scott. Owszem - są stroje motocyklowe, które nie puszczają deszczu, ale ta woda w ich zewnętrznej warstwie się gromadzi. Rano na drugi dzień bardzo nieprzyjemnie zakłada się taką odzież pełną wody.
Przy okazji: odradzam mocowanie kamery do kasku. Jest b. wygodne, bo można robić ujęcia na bok, do góry itp. Znajomy neurolog uprzedzał mnie, że nie ma miesiąca, by nie wyciągano jej komuś z czaszki. W czasie wypadku dosyć łatwo przebija kask jak się okazuje. Przy wyjmowaniu kamery z czaszki chirurg może uszkodzić kartę pamięci i cała dokumentacja z wyprawy - w pizdu!!!
I jeszcze jedna rada praktyczna. Zdarza się, że pogoda nas zaskoczy i jest zimniej niż przewidywaliśmy. Idealnie sprawdzają się gazety pod ubrania. Papier nie przepuszcza wiatru i dobrze izoluje, jest łatwy do zdobycia.
Mam takie zdjęcie ze stanu wojennego, gdy z kolegą stoimy przy motorach i upychamy gazety pod ocieplacze. Z moim komentarzem: PRASA KŁAMIE, ALE TEŻ I GRZEJE !!!
Komentarze
Prześlij komentarz