34. RAJD RAJLAWEN*** DO ZAGRZEBIA. 2006.


                                 W  AMBASADZIE  POLSKIEJ  W  ZAGRZEBIU

W 2006 roku szósty z kolei rajd poprowadził nas do Zagrzebia. Sam dojazd bez specjalnych przygód. Grupa liczyła od 10 - 12 osób: Wojtek, dwóch Marcinów i Hubert K.  z Kielc, Marek z Tomaszowa , Marek z synem Pawłem z Lublina, Sławek z Torunia, Leszek z Grudziądza, Tomek z Buska Zdroju, facet z firmy Piotra  ( z którym potem bardzo burzliwie się rozstawał ), Kris z Warszawy, Jola i ja z Przasnysza. Piotra Chefa - sądząc po zdjęciach nie było.  Jola jedzie na Suzuki, ja na GSie.

Wizyta w Polskiej Ambasadzie była jedyna w swoim rodzaju. Ambasador, dwóch radców prawnych. Ciekawa rozmowa, bardzo sympatyczna atmosfera,  ale przede wszystkim szwedzki stół.  Zwykle jest kawa i ciasteczka. Ale tym razem to było  prawdziwe                 ( dyplomatyczne?) przyjęcie - fajne jedzonko, kawa , herbata i dużo alkoholi.  Rozmawiamy, krążymy po sali i co chwila - drink drink. Pod koniec, po niektórych widać, że rozmowa znacznie mniej ich interesowała,  niż to co stało na stole w szklanych opakowaniach.  Było naprawdę sympatycznie.



 

Potem zwiedzanie miasta z przewodniczką. Wtedy dowiedziałem się, że Nicola Tesla był Serbem bo w Zagrzebiu jest jego pomnik.  Pamiątka po dawnej wspólnej  Jugosławii - bo jesteśmy  przecież w Chorwacji.   Zwiedzamy katedrę, oglądamy ratusz z pięknym dachem z glazurowanych dachówek tworzących biało-czerwoną szachownicę - ich barwy narodowe

Wieczorem kolacja i spotkanie z miejscowymi prawnikami. Część grupy wraca do Polski,   ale większość jedzie z nam do Chorwacji  na Krk,  do miejscowości o swojsko brzmiącej nazwie Baśka.   Ze stałego lądu na wyspę Krk ( fajnie się wymawia 3 spółgłoski)  droga  prowadzi przez płatny most z pięknym widokiem na ląd, morze i wyspę.   Znajdujemy kwaterę, potem plażowanie, kąpiele, a przede wszystkim urocze kolacje przy piwie w smażalni ryb. Ulubioną naszą  potrawą jest ryba oslicz oraz smażone w całości w głębokim oleju  sardynki, które je się w całości z całym wewnętrznym nadzieniem. Nadaje to im specyficzny smak. Bardziej "obrzydliwi" odrywają łepek.    

 



Plaża kamienista,  niezbyt wygodna do leżenia. Sensację budzi Kris. To znany w grupie  ekscentryk. Upał jak diabli, a Kris paraduje po chodniku przy plaży w czarnych spodniach, czarnych butach, czarnej koszuli i skórzanej kamizelce.Też  czarnej.  Jeszcze coś czarnego na głowę i będzie wyglądał jak pop na gigancie.  Sławny cytat z Krisa: Postanowiłem się przejść. Tak ze sto metrów!   Krisie: uwielbiamy Twój ekscentryzm! Twoje powiedzenia krążą w naszej grupie.  No i .... .

Odwiedzamy Baśkę - to urocze miasteczko na Krku. Ciasne uliczki, stare domy, studnia.






Tylko ja ze Sławkiem mamy parcie na jazdę i robimy codziennie jakieś traski.   Krk objeździliśmy we wszystkie strony. Ale przeprawiamy się też mostem  na Jadrankę - to droga, która prowadzi wzdłuż wybrzeża Adriatyku. Bardzo malownicza, z widokiem na wyspy, których tu mnóstwo. Ciekawe, że od strony lądu mają nagie skały, a roślinność od strony pełnego morza.  Byliśmy wszyscy w miasteczku Stara Baska, małym, wielkości Różana.  Stare domy, wąskie kamienne uliczki. Fontanna. Zacienione placyki. Kwiaty.

 Przed wyjazdem kultowe zdjęcie przed hotelem,  pt.  "pokaż dupę". Nie wszyscy się zdecydowali, a Paweł obraził się na ojca. A kto go po dupie pozna?   Paweł daj spokój!

Piszę to i jednym okiem spoglądam w telewizor: koronawirus,  Covid 19,   koronawirus, Covid 19,   jesień, jesień, jesień, o śnieżek  ...!!! - można oszaleć. Kurwa ! A może być tak pięknie !

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

691. AMERYKA PŁD. 2026. POSZŁY KONIE...

678. PLANY NA 2026 ROK.

650. RUMUNIA 2025 cz.1