5. ZLOTY HARLEYA DAVIDSONA W FAAKER SEE i BMW W GARMISCH PARTENKIRCHEN
Jeśli zloty w Varażdin były szalone - to zupełnie zwariowane są zloty HARLEY DAVIDSONA w Faaker See w Austrii, niedaleko Villach. Podobno w pierwszy weekend września zjeżdża tam do 20tys. motocyklistów z całej Europy i nie tylko. Nie liczyłem uczestników - wierzę na słowo. Ale rzeczywiście są tam tłumy. Atrakcją są motocykle poprzerabiane na wszelkie możliwe i niemożliwe sposoby oraz ich właściciele, których można określić jednym słowem- pojeby. Widziałem tam np. Harleya z wózkiem bocznym w postaci wanny z prysznicem, z którego w czasie jazdy leciała woda - chociaż pewnie tylko zimna! Był np. też cały w kolcach jak jeż. Kierowcy i pasażerki poprzebierani na wszelkie możliwe sposoby. Był np. rycerz w kompletnej zbroi, że o banalnych Shrekach , ufoludkach czy sobowtórach aktorów nie wspomnę.
Grają porządne, znane zespoły rockowe w ogromnej rozstawianej hali. Jest loteria i można wygrać Harleya wartości 100tys EUR. Wystawiają się też firmy customowe z całego świata. Pamiętam motor, który w przednim kole nie miał ani jednej szprychy, koło do przedniego zawieszenia mocowane było jakoś tak za felgę. Jako żywo konstrukcja przypominała fajerkę lub obręcz rowerową, z którą jako dziecko latało się po ulicy. Chociaż już chyba mało kto wie o czym piszę. Do dziś nie bardzo kumam jak to działało - bo działało!
Ale główną atrakcją jest chyba całodobowa parada motocykli. Jeżdżą one naokoło jeziora Faaker w jedną stronę, gdyż policja zmienia na czas zlotu ruch na jednokierunkowy. W dzień jedzie prawie jeden nieprzerwany tłum pojazdów na całym obwodzie jeziora i całą szerokością jezdni. W nocy znacznie mniejszy - ale też bez przerwy. Hałas oczywiście ogromny. W dzień, żeby przepuścić pieszych przez przejścia na drugą stronę jezdni, policja zatrzymuje ruch, a wtedy pasażerki w górę bluzki i pokazują cycki. Cycki - nie piersi. Przecież na zlotach krzyczy się "pokaż cycki". Entuzjazm męskiej części widowni sięga zenitu. Kolesie palą gumę - policja ich wyłapuje i wlepia symboliczne mandaty po 10EUR.
Za pierwszym razem byliśmy z Jolą w towarzystwie Sławka i Jarka z Przasnysza i bardzo nam się podobało. Bawiliśmy się świetnie. Za drugim razem byli z nami Tomek z Buska i Sławek z Torunia - i im wręcz przeciwnie. O świcie zwinęli namiot i jak wstaliśmy rano, to już wyjeżdżali. De gustibus non est disputandum - o gustach się nie dyskutuje
Nieco podobny - bo również monotematyczny zlot w Garmisch-Partenkirchen organizuje BMW. Też są firmy customowe, też są koncerty, ale nie ma tego szaleństwa jak w Faaker. I mimo, że i tu i tam króluje jedna marka, na Faaker jest zdecydowanie bardziej egzotycznie i kolorowo.
Niemcy organizują pokazy stunterów, organizują trasy wycieczkowe dla chętnych, też jest tłum ludzi - ale jak dla mnie nie ma tego specyficznego klimatu totalnego luzu. Mój osąd jest subiektywny, chociaż zdecydowanie wolę BMW od HD jako markę motocykli. Ten pierwszy sprzedaje motocykle stworzone dla kierowcy - mogą się nie podobać, być toporne, ale konstruktor widać, że myślał i starał się, żeby sprzęt był sprawny i wygodny dla kierowcy i pasażera! W drugim przypadku są tylko toporne. Kupujesz legendę za ciężkie pieniądze. Moim zdaniem, gdyby taki Harley kosztował 20, anie 120 tysięcy - nikt by na niego nie spojrzał. Wiem, że się narażam i to bardzo, ale tak to widzę. Podobnie sprzedawaniem legendy jest podróż po trasie Route 66 w USA, która faktycznie już nie istnieje, a co roku gromadzi setki - a może tysiące fanów. Ale o tym potem...














Komentarze
Prześlij komentarz