Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2026

715. HISZPANIA 2026 - OSTATNIE PRZYGOTOWANIA

  Wprawdzie to jeszcze kawałek czasu, bo wyjazd planowany jest na 10tego kwietnia, ale motocykle jadą już 31.03. Transport zapewnia nam Mototurist, co oznacza powrót do dawnych dobrych czasów. Transport załatwiał Adam i trochę się zdziwiłem, gdy okazało się, że trafił z tym do Artura. Ale to dobrze, cieszę się na spotkanie z nim. Oprócz Adama i mnie, biorą udział Sławek Kanalia z Torunia i Dario z Kielc. Darka poznałem kilka lat temu na wspólnym wyjeździe do Czarnogóry.  Plan jest taki, że motocykle jadą TIRem , a my lecimy samolotem do Malagi. W Maladze mamy zarezerwowany apartament i z niego będziemy ruszać na zwiedzanie okolicy. Ostatnio jest b. niespokojnie na świecie i mam nadzieję, że nic nam nie stanie na przeszkodzie.    Z powodu b. wysokich cen paliwa (benzyna 95 teraz kosztuje ok. 6,99zł za litr)  boję się odwoływania lotów - co może liniom lotniczym opłacać się bardziej, niż realizować lot. Zobaczymy?

714. LEPSZE JEST WROGIEM....

Obraz
  Wybuchła nam wiosna ostatnio, więc nie wytrzymałem i zabrałem się za przygotowanie kampera do nowego sezonu. Spuściłem zimowy płyn jakim były zalane odpływy czystej i brudnej wody, przepłukałem zbiornik na czystą wodę i napełniłem termę czystą wodą. Uruchomiłem grzanie wody i obserwowałem połączenia węży do jej doprowadzania. Zwykle po zimie coś tam przecieka i tym razem również pojawiły się małe kropelki na połączeniach i trójnikach. przepuściłem gorącą wodę, żeby wężyki się zagrzały i zrobiły się elastyczne. Podokręcałem co się dało, a na końcu zabrałem się za trójnik zimnej wody ukryty za termą. Żeby dostać się do trzeciej opaski, tej najdalszej, musiałem trochę nim pokręcić i wtedy stało się! Wężyk zasilający zimna wodą spadł z trójnika. Problem polega na tym, że do niego jest bardzo kiepski dostęp, praktycznie tylko jedną ręką. I od wczoraj mam zagwozdkę - jak to naprawić? Tym bardziej, że skoro wężyk spadł mimo zaciśniętej opaski - oznacza to, że było za luźno. Trójnik ma ś...

713. PRZYGOTOWANIA DO SEZONU 2026.

Obraz
   Od kilku dni mamy piękną słoneczną pogodę i staram się ja wykorzystać na przygotowanie do nowego sezonu. Wietrzę kampera; stoi z pootwieranymi wszystkimi drzwiami. Kupiłem zestaw filtrów i za chwilę będę wymieniał olej z filtrem, filtr powietrza i kabinowy. Wymienię również filtr paliwa. Zrobię również ozonowanie, bo z klimatyzacji wydobywa się nieprzyjemny zapach. Mimo, że przed zimą starałem się ją osuszyć - ale widocznie niedokładnie. Przy okazji okazało się, że dmuchawa działa tylko na najwyższym biegu - co zazwyczaj oznacza, że padł rezystor, który odpowiada z działanie dmuchawy na niższych biegach. Kosztuje 27 zł, tylko wymiana jest trochę kłopotliwa, ale wymieniając filtr kabinowy i tak trzeba dostać się w jego pobliże. Wszystkie szafki pootwierane. W Hyundaiu wymienię olej grubo przed terminem. Całą zimę jeździłem nim z domu do pracy na dystansie kilometra. Oznacza to, że był cały czas niedogrzany silnik, nadmiar benzyny przy rozruchu spływa po ściankach cylindrów d...

712. ŻEGNAMY KUBĘ

Obraz
   Dwa dni temu dotarła do nas smutna wiadomość: 1.03.26 zmarł nasz klubowy kolega adw. dr Jakub Górski. Współzałożyciel kancelarii adwokackiej z adw. prof. Ćwiąkalskim i wspólnik. Pracownik naukowy na UJ  Kuba jeździł z nami na KTM Duke na pierwsze wyprawy z naszym klubem Rajlawenpis. Od kilku lat się nie widzieliśmy. Powszechnie lubiany przez nas i szanowany za ujmujący sposób bycia i koleżeńskość.                                                          Kuba pierwszy z prawej. Marek tyłem.  Wspominamy teraz na naszej Grupie Rajlawenpis wspólne wyjazdy, koledzy odszukali fotografie sprzed lat. Smutna wprawdzie, ale jest okazja do miłych wspomnień sprzed lat. To już drugi kolega z naszego gr...

711. AMERYKA POŁ. cz. 21

Obraz
  Wszystko się kiedyś kończy, nawet najdłuższa wyprawa. Ostatni etap skończył się w Arica. Chłopcy zdali motocykle do transportu do Valparaiso  . Sami muszą się dostać do Santiago, a stamtąd już tylko 19 godzin lotu z przesiadką i są w domu. Przejechali ok. 7tys. km po asfaltach i w offie. Złapali dwie gumy, motocykle dały radę. Była jedna wywrotka, ale nie chcą się przyznać komu się to udało. Mam pewne podejrzenia.  Na szczęście bez konsekwencji. Pogoda mogła być lepsza, mogło być chwilami cieplej - ale to było wliczone w ryzyko wyprawy. Na koniec garść fotek z ostatnich dni.   

710. AMERYKA POŁ. 2026. cz.20

Obraz
  Początkowo mieli nocować w Arequipa. To duże miasto i nie chcieli tracić czasu na wyjazd w porannym tłoku, więc pojechali dalej, jeszcze z 60km. Miasto było dotknięte niedawnymi powodziami, więc mieli szczęście, że ich nie dotknęły bo Coica nie była objęta powodziami. Zatrzymali się w m. Allto. Spanie w pokoju wieloosobowym. Idą na kolację, nad oceanem.  W wesołym miasteczku trafili na fast foody. Nie wyglądały najlepiej, więc poszli dalej do knajpki   El Toro, z nadzieją na steki. Steków nie było, więc zadowolili się antrykotem wołowym z białymi kiełbaskami i furą frytek, sałatką warzywną i piwem. Nie było to niestety smaczne, więc każdy zostawił trochę na talerzu. Wtedy podpłynął do nich młody człowiek i spytał, czy może zabrać dla siebie te resztki. Trochę ich to zszokowało.  Rano właściciel hotelu odwiózł ich na strzeżony parking do ich motocykli i ruszyli w kierunku granicy z Chile. Przed wyjazdem z miasteczka chcieli zatankować, ale obsługa powiedziała, ...

709. AMERYKA POŁ. 2026. cz. 19

Obraz
   Huambo położone w kotlinie, to niewielka miejscowość, ok. 100 domów, w tym szkoła im. Jana Pawła II.  Nocowali w hostelu, a właściwie w baraku. Łóżka  zrobione z palet, pościel podejrzanej czystości. Prowadzony przez matkę i córkę. Dojechali o zmroku. Rano okazało się, że pościel jednak była czysta, a młodsza właścicielka bardzo wesoła i wyraźnie zagięła parol na Piotrka, który dzielnie się bronił! Dla kontrastu z barakiem w jakim spali okazało się, że panie mają Starlinka i doskonałą łączność z internetem. Nie sądź Pana po cholewach - jak mówi stare przysłowie. Śniadanie królewskie, tzn. świeże bułki wypiekane na miejscu, sadzone jajka i kawa. Po zimnej nocy przespanej w pełnych opakowaniach, łącznie z czapkami na głowach - było super.  Canion Coika przepiękny szczególnie, że po kilku deszczowych dniach towarzyszyło im przez cały dzień słońce. Widoków nie podejmuję się opisać, bo i im sprawiało to trudności. Niech przemówią do wyobraźni foty - chociaż i one ...