Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2026

708. AMERYKA POŁ. 2026. cz.18

Obraz
    Od wczoraj jadą drogą Panamericana. Widoki przepiękne, od morza wieje bryza zawierające mgiełkę wodną, która ogranicza nieco widoczność i po dłuższej jeździe powoduje, że ciuchy staja się mokre. Panuje duży ruch ciężarówek, które za nic mają reguły pierwszeństwa. Wyprzedzają się w nieoczekiwany sposób, bez używania kierunków, zajeżdżają drogę sobie i innym. W czasie ich wyprzedzania przez motocykle trąbią i zajeżdżają drogę, wymachują rękami. Chłopaki nie wiedzą czy są przyjaźni i ich pozdrawiają, czy raczej ich nie tolerują. Jest niebezpiecznie, trzeba bardzo uważać. Zrobili 330km do Huambo. Ok. 150km asfaltem, potem offem. Kierunek Kanion Coica. Uznawany za najgłębszy na świecie. Wysokość ścian nad poziom rzeki Coica od 3200 do 4200m. Sławne miejsce widokowe: Cruz del Condor z którego obserwować można szybujące kondory, z dna kanionu do góry. Wykorzystujące prądy powietrzne. Kondory -jedne z największych ptaków latających. Rozpiętość skrzydeł do 3,3 metra!!!, długowieczn...

707. AMERYKA POŁ. 2026. cz. 17

Obraz
    Okazało się, że właściciel hotelu jest zarazem pilotem u właściciela firmy lotniczej. Po śniadaniu jadą na lotnisko, by zająć miejsca w awionetce, która zabiera 5 - 7 pasażerów. Stara Cessna z 1984 roku    nie wzbudza wielkiego zaufania. Widać popękane plastiki, jakieś inne uszkodzenia. Krótki rozbieg po asfaltowym pasie startowym i są w górze. Oglądają z powietrza to co jest do obejrzenia, czyli rysunki zwane geoglifami - osiem tych najbardziej znanych, min. małpa, koliber, kosmonauta, pająk.  Rzeczywiście widać je dopiero z powietrza. Ocenia się, że powstały między 500rpne , a 500r ne., więc na przestrzeni tysiąca lat i istnieją od ok. dwóch tysięcy. Sprzyja temu suchy, gorący klimat! Część rysunków jest uszkodzona, bo do czasu przypadkowego ich odkrycia w 1926 roku przez peruwiańskiego geologa - nie wiedząc o nich - jeździli samochodami po pustyni. Lot trwa dosyć długo, bo ok. 40 min. Aby można było robić fotografie, pilot co chwila kładzie samolot na skr...

706. AMERYKA POŁ. 2026. cz.16

Obraz
    Odległość od Cuzco do Nasca wynosi ponad 700km, więc trasę podzielili na dwa etapy po ok. 350km. Pierwszy do Chalhuanca i drugi do Nasca.   Nasca to miasto w pobliżu którego leży znana równina z geoglifami, czyli rysunkami wyrytymi w podłożu skalnym. Miejsca ciekawe niezwykle  z tego powodu, że te rysunki mają po kilkadziesiąt lub nawet do 200m wielkości, leżą na płaskowyżu pustynnym i przedstawiają np. zwierzęta: małpę, pająka, itp. Ciekawe z tego powodu, że ich kształt widać dopiero z powietrza, z samolotu. Z tego powodu urodziła się teoria lansowana przez Denikena, że te rysunki stworzyli kosmici lub były zrobione przez ludzi pod ich kierunkiem, bo inaczej trudno wytłumaczyć robienie tych rysunków bez możliwości ich zobaczenia. To tylko mówi się "rysunki",  ale to są rowki o szerokości kilkudziesięciu centymetrów i głębokości kilkunastu, wyryte w wierzchniej, jasnej warstwie rozdrobnionych erozją skał - ukazujące ciemniejsze podłoże. Niektóre rysunki...

705. AMERYKA POŁ. 2026. cz.15

Obraz
   Dzisiejszy etap z Cusco  do m. Chalhuanca długości 314km. Droga przepiękna i ponownie wspinająca się w górę. Rano było małe zamieszanie, bo Piotrek zaplanował wycieczkę aby obejrzeć jakiś ciekawy kamień (?), ale został przegłosowany. Droga przepiękna i widokowo i motocyklowo, co oznacza piękne widoki, dobry asfalt i ciekawe zakręty. I te szybkie i te ciasne na wyższych wysokościach. Osiągnęli 4tys. metrów. Andyjskie drogi to zdecydowanie nie dla osób cierpiących na chorobę wysokogórską, bo na wysokościach 3tys. m i znacznie wyżej są praktycznie przez cały czas. Hubi z Grzeskiem odzyskali kondycję i również objawy przeziębienia minęły. Było zimno i mglisto. Po opadach jakie były niedawno kilka razy natknęli się na osuwiska. Na szczęście przejezdne. Dodatkową atrakcją były przepływające przez jezdnię strumienie powstałe wskutek opadów, różnej zresztą wielkości i głębokości. Część trasy jechali malowniczą doliną rzeki Pachachaca . Nurt rwący miejscami, pokazujący potęgę n...

704. AMERYKA POŁ. 2026. cz.14

Obraz
    Chłopcy przejechali już ponad 4500km, więc zasłużyli na odpoczynek    tym bardziej, że znaleźli się w niezwykłym miejscu. W hotelu zaproponowano im wycieczkę po Dolinie Inków. Cena 34$ od osoby za całodniową wycieczkę na dystansie prawie 200km wydawała się atrakcyjna. I słusznie!. Do tego doszły koszty biletów wstępu - ok. 200zł. Start o 6 rano, jadą busem (collectivo) w grupie 18 osób. Święta Dolina Inków leży nad rzeką Urubamba i jest jednym z najpiękniejszych miejsc w Andach. Niedaleko leży Machu Picchu - przypomnę, że byli tam w zeszłym roku. Atrakcją są inkaskie miasta jak jest również przyroda. Poletka uprawne na tarasach obramowane kamiennymi murami oporowymi. Solniska - gdzie przez parowanie odzyskuje się sól z wody. Byli  w wytwórni wyrobów z wełny, z pokazem procesu produkcji i ofertą kupna wyrobów. Plantacje ziemniaka - podobno mają 3tys. odmian !!!      W cenie był całkiem przyzwoity lunch. Miasta zbudowane w  kształ...

703. AMERYKA POŁ. 2026. CZ.13

Obraz
  Jezioro Titicaca, najwyżej położone jezioro na świecie - wys. 3812 mnpm. po którym pływają statki handlowe. Nigdy nie zamarza. Znane z pływających wysp z trzciny totora ludu Uru. Największa stała wyspa Wyspa Słońca miejsce kultu boga Wirakocza. Uważane za święte miejsce Inków. Rano wyjazd tym ciężkim offem, który w nocy wydawał się nie do przejechania poszedł nad podziw sprawnie i bez przygód. Grzesiek nawet rano szukał objazdu, ale droga okazała się zalana. Różnice poziomu wody w jeziorze sięgają 5 - 6 metrów!  Następny etap - Cusco. Droga do Cusco niezbyt ciekawa motocyklowo, ładne widoki, ale nawierzchnia kiepska - za to przejazd przez przedmieścia to mały horror: brud, śmieci, bałagan na drodze. Ale centrum historyczne wygląda już znacznie lepiej. Uliczki wokół centrum zabudowane pięknymi kamieniczkami z czasów kolonialnych. Oczywiście zakupili kultowe już czapeczki w stylu Donalda Tuska.

702. ameryka poł. 2026. CZ. 12

Obraz
  Obie grupy znalazły się w strefie deszczów. H&G kurowali się nad Jez. Titicaca, zaś P&R czekali do 13tej, aż przestanie padać. Ponieważ nie chcieli przejeżdżać przez La Paz - wybrali objazd przez góry. Niestety wybór trasy był niefortunny, gdyż na wysokości ok. 4800mnpm śnieg, który od jakiegoś czasu im towarzyszył, ale leżał na poboczach - zaczął zalegać na drodze. Dalsza jazda była nie tylko ryzykowna, ale wręcz niemożliwa. Z bólem serca musieli zawrócić i tym sposobem po raz kolejny sprawdziło się porzekadło: kto drogi skraca - ten do domu nie wraca! Tym sposobem musieli objechać La Paz. Wprawdzie obwodnicą, ale to też nie jest szybka podróż. Potem granica z Peru. Najpierw dojechali do kolejki dla pieszych. Potem okazało się, że Piotrek ma gwoździa w oponie. Na szczęście po wyciągnięciu okazało się, że wbił się tylko w klocek bieżnika. Potem odbijali się od kolejnych okienek, aż w końcu Radek zrobił awanturę. Przejazd przez granicę zajął im prawie 3 godziny !!! Zrobiło...