Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2025

677. KONIEC SEZONU 2025.

Obraz
  U nas spadł pierwszy śnieg .  Jeszcze nie koniec roku, ale już można go podsumować. Nigdy bym się tego nie spodziewał, ale motocykle zeszły na dalszy plan, a na pierwszym miejscu znalazł się rower !  Rowerem odbyłem kilka wypraw: byłem chyba trzy razy w Bogacs, raz w Bieszczadach i dwa razy w Chłopich Łąkach. Chociaż chyba jednak najwięcej kilometrów nabiłem na swojej ulubionej trasie koło Przasnysza. Sezon 2025 zacząłem ze stanem licznika 850km i moim celem, którego nie osiągnąłem było dokręcenie do 3.000km. Dociągnąłem do 2622km, czyli w tym sezonie zrobiłem ok.1.800km. Uważam to za całkiem dobry wynik. Kamper i rower w znacznym stopniu są ze sobą powiązane, gdyż wszystkie wyprawy opisane jako rowerowe odbyłem kamperem, z rowerem na bagażniku. Jak do tej pory moją ulubioną trasą na rower jest Bogacs.  Chociaż prawdę mówiąc nie trasą - bo ta jest miejscami fatalna - tylko sam kemping. On też nie jest najwyższej klasy, ale ma coś w sobie, co przyciąga. Nie jest wi...

676. PIERWSZY HARLEYOWIEC RZECZYPOSPOLITEJ

Obraz
    Ostatnio ukazała się książka pod dosyć pretensjonalnym  tytułem: JAN KWILMAN PIERWSZY HARLEYOWIEC RZECZYPOSPOLITEJ   Autorem jest Jan Kwilman i Lech Potyński. Tak się składa, że znam Janka Kwilmana, gdyż razem z ówczesną swoją dziewczyną Audrey (późniejszą żoną) przyjeżdżali do nas na dwóch motorach, na zloty do Różana. Audrey wzbudzała sensację, gdyż jeździła na motorze, była Francuzką i do tego przystojną. Wprawdzie nigdy nie byłem harleyowcem i raczej już nie będę, ale wtedy nasze drogi się krzyżowały. Janek i Audrey jeździli wtedy na zabytkowych, wojennych Harleyach WLA.   Jeśli "pierwszy" ma oznaczać, że najwcześniej zaczął - to nie jest prawdą, bo pierwsi byli wolsztyniacy, którzy zorganizowali pierwszy w Polsce zlot Harleya w Wolsztynie - równie kultowy jak festiwal w Woodstock.  Pierwszy "salon" Harleya mieli Echilczukowie w Zielonce bodajże.  Natomiast Janek z pewnością, jako twórca firmy Liberator w Warszawie wybił się na pierwsze mi...

675. INDIE. RADŻASTAN 2025. cz.13

Obraz
    Niestety, podróż dobiega końca. Dziś ostatni etap z Jaipur do Jaisalmer, do hotelu Khana. Zdawanie motocykli, przygotowanie do powrotu do domu. Wrażenia Piotrka i po trosze moje z tej wyprawy: -Indie średnio nadają się do wypraw motocyklowych, jeżeli ktoś chce się wyszaleć jak np. w Rumunii. Drogi nie są najlepszej jakości, a zachowania innych uczestników ruchu są zupełnie nieprzewidywalne. Również obecność zwierząt na drogach nie ułatwia życia. Pomimo tego, jak na taki bałagan na drogach - nie widać wypadków, bo miejscowi jeżdżą w sumie wolno i ostrożnie. W yprawa miała charakter krajoznawczy i zobaczyli naprawdę wiele ciekawych miejsc. Motocykle, biorąc pod uwagę ich stan i stopień zużycia - sprawowały się dzielnie. Przejechali ok. 2000km i te dwie awarie w tej sytuacji nie były niczym nadzwyczajnym. Mechanik codziennie je przeglądał i głównie dolewał oleju. Często. Wypożyczenie motocykla w zależności od wypożyczalni i stanu motocykla oraz jego wersji kosztuje od 1.000 d...

674. INDIE. RADŻASTAN 2025. cz. 12

Obraz
  Trasa  z Udajpur do Jaipur ok. 280 km. Oczywiście po drodze kolejna świątynia - Jagdish Temple, naprawdę imponująca rzeźbami. Po zwiedzaniu grupa się podzieliła. Piotrek wyjechał pierwszy, bo kiepsko się czuje i nie chciał jechać po nocy. Po drodze jeszcze jedna świątynia: Jain Temple Ranakpur, jeszcze ładniejsza, z imponującymi rzeźbami słoni. Budowa rozpoczęta w 1389 r i trwała do 1458r. Przy budowie zatrudnionych było blisko 3tys. robotników i rzemieślników. Droga od tej świątyni zrobiła się ciekawsza, bo pojawiły się górki i zakręty i można było trochę odkręcić. Ale ruch był spory, a nawierzchnia nie najlepsza. Tym razem hotel był bardzo kiepski, do tego stopnia, że część uczestników zrezygnowała z noclegu w nim i na własny koszt nocowali w innym. Były też małe przygody: Mateuszowi skończył się prąd w Royalu i potrzebna była interwencja serwisowego mechanika. Okazało się, że spalił się jakiś przekaźnik. Miał przez to 3 godz. spóźnienia i dotarł do hotelu ciemną nocą....

673. INDIE. RADŻASTAN 2025. cz. 11

Obraz
  Trasa z Bundi do Udajpur liczy ok. 300km. To nowe miejsce noclegowe uczestników wyprawy. Ale muszę się jeszcze wrócić do dnia poprzedniego, by wspomnieć, że odwiedzili park narodowy w kanionie Kandariya Mahadev w którym atrakcja są dzikie zwierzęta, min. tygrysy. Przejazd ciekawy o tyle, że na drodze (dwupasmowej) wiele się dzieje. Min. Piotrkowi wybiegła krowa pod motor. To było zaskoczenie, gdyż te krowy zazwyczaj są niemrawe, a ta biegła!, ale zdążył wyhamować. Z kolei Dominika uderzył w przednie koło inny, miejscowy motocyklista. Dominik utrzymał równowagę, gościu miał wywrotkę, ale podniósł się, otrzepał, a że nikomu nic się nie stało rozjechali się w swoje strony. Ale gdyby uderzył go w np. w nogę, to już mogło być kiepsko.  Po drodze kolejny fort Kalika Mata Temple - o tyle ciekawy, że zwiedzali go nie zsiadając z motocykli . Piotrka Royala chłopcy wciągnęli po schodach przed wejście, na sesję fotograficzną> Nawet jakaś para młoda robiła sobie fotografie z motocykl...

672. INDIE. RADŻASTAN 2025. cz.10

Obraz
  Ostatnie relację są dosyć ubogie w treść, ale mój korespondent-  Piotrek choruje. O dziwo nie jest to biegunka tylko jest normalnie przeziębiony. Ale do rzeczy.  Zwiedzanie miasta Bundi: fort  Taragarah, studnie i świątynie. Te duże są ciekawe i zadbane z reguły. Te małe wprost przeciwnie i udekorowane jarmarcznymi ozdobami. Kolejne studnie. Odwiedzili herbaciarnię - podobno najlepszą w mieście. Biznes jest jednoosobowy, gościu siedzi na ziemi, ma małą kuchenkę gazową, jakiś garnek, kilka szklanek. Ale herbata jest z ziołami. Do wrzącej wody wsypuje kolejno w/g życzenia: goździki. cynamon, kardamon, etc. Wybrany dodatek rozciera kamieniem na płytce leżącej na podłodze, wsypuje do wrzątku, potem ew. następne składniki. Samą herbatę dodaje na końcu i parzy krótko. Warunki higieniczne nie przeszłyby przez nasz Sanepid, ale podobno herbata jest smaczna i nikt się nie rozchorował. Może dlatego, że długo gotowana.

671. INDIE. RADŻASTAN 2025. cz.9

Obraz
  Uzupełniam poprzedni wpis: wczoraj było jeszcze zwiedzanie Panna Meena ka Kund - jest to starożytna studnia,  a raczej ujęcie wody, bo obiekt jest duży. Znajduje się  w pobliżu Fortu Amber. Z powierzchni gruntu w dół wiodą schody symetryczne po czterech bokach obiektu. Taka studnia nazywa się stepwell. Obiekt służył głównie do zbierania wody deszczowej. Było to też miejsce odpoczynku dla podróżnych, gdyż z uwagi na obecność wody było tam chłodniej niż na powierzchni. To duży obiekt o boku kilkudziesięciu metrów. Natomiast dzisiaj odbyli drogę z Jaipuru do Bundi. Trasa pk.200km niezbyt porywająca - no może poza wyjazdem z miasta z uwagi na kolosalny ruch. Najpierw jechali dwupasmówką, na której o dziwo nie było wielkiego tłoku, by potem skręcić na gorszą drogę, raczej poza szlakiem turystycznym. Gdy zatrzymali się po drodze w  jakiejś małej miejscowości, stało się to lokalnym wydarzeniem, do tego stopnia, że musieli się schronić przed natarczywością lokalesów do mał...