Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2025

613. WEEKEND MAJOWY - RUSZAMY DO BOGACS

Obraz
 Weekend majowy - zatem cała Polska naprzód. Ostatecznie jadę w składzie: Kazik i ja. Każdy swoim kamperem. Spotkamy się jutro (sobota 26.04.25) w Starej Miłosnej na stacji BP. Trochę było nerwów, bo Kazik dopiero dziś odebrał sztywny dowód rejestracyjny, a stary kończył się 28.04.25. Dziś przed 15tą kurier doręczył go do Wydziału Komunikacji i udało się. Jestem zatankowany w paliwo i  w wodę, olej zmieniony, lodówka pełna.Rower zapakowany na bagażnik i zapięty na dwie kłódki. Mamy spotkać się o 8.00. W Bogacs już czekają na nas Tomek z Basią. Meldują, że jest mokro, część kempingu na razie wyłączona po dużych opadach. Zrobiło się chłodno. Mam nadzieję, że woda w basenach, po staremu - ciepła.      Stan  licznika: 224.518km   

612. KAMPER. NAROBIŁEM SOBIE ROBOTY cz. 158

Obraz
  Przy okazji malowania drzwiczek od szafek postanowiłem, że drzwiczki od szafy ubraniowej dodatkowo skrócę, ponieważ nie dają się otworzyć całkowicie, a jedynie tak na ok. 45 stopni. Powodem jest szafka-stopień służąca do wchodzenia na górna koję, o którą drzwiczki się opierają. A że jest przy nich ciasno, bo vis a vis jest kabina prysznicowa - korzystanie z szafy jest utrudnione. Operacja skrócenia wydaje się prosta, już ją zresztą przeprowadzałem. Tyle, że na znacznie krótszych drzwiczkach - co okazało się ważne. Jak widać na załączonej fotografii drzwiczki składają się z drewnianej ramy, w którą wetknięte są listewki stanowiące wypełnienie. W tym celu musiałem rozłączyć dolną poprzeczkę, żeby wyciąć ok. 12 cm z pionowych ram. Niestety po rozłączeniu ramy, listewki się rozsypały, gdyż one nie są wklejane - a jedynie powkładane w swoje otwory. Złożenie tego z powrotem jest trudne i wymaga anielskiej cierpliwości. Poświęciłem na to dobrą godzinę. Problem polega na tym, że wystarcz...

611. PRZYGOTOWANIA KAMPERA DO WYJAZDU DO BOGACS cz. 157

Obraz
   Za chwilę majowy weekend. Zatem mam plan na pierwszy wyjazd kamperem. Wybór padł na Bogacs na Węgrzech, bo nawet jak nie będzie pogody - to zawsze można tam  spędzić czas w basenach termalnych i na rowerze. Namawiam na wspólny wyjazd Wieśka z Kocka w charakterze współpasażera i Kazika - teścia naszej Ewy, który kupił ostatnio kampera na Ducato z profesjonalną zabudową. Ale przed wyjazdem trzeba parę rzeczy sprawdzić i parę poprawić. Z zadowoleniem stwierdziłem, że układ wodny, który w poprzednim roku ucierpiał zimą - nie wymagał poprawek i tym razem przetrwał. To z pewnością zasługa zalania układu alkoholem metylowym, dzięki któremu nie zmarzł. Nie miał zresztą wielkich szans na to, bo zima nie była ciężka. Wymieniłem również olej w silniku po przebiegu 225 tys.km na Castrol 5 W 40. W serwisie zwrócono mi uwagę, że powinien być olej 5 W 30 z uwagi na filtr cząstek stałych. Na szczęście w moim aucie go nie ma. Udało mnie się też usunąć usterkę w postaci wibracji zawiesz...

610. WSPOMNIENIE WIELKANOCNE

 Wśród setek wypraw jakie mam za sobą, była jedna, która odbyła się w Święta Wielkanocne. Jest opisana w blogu nr 6. Było to w 2005 roku i w czwórkę wybraliśmy się do Maroka. To była nasza pierwsza, odkrywcza wyprawa do Afryki. Już nie pamiętam jaki był szczególny powód do wyboru takiego terminu. Prawdopodobnie układ dni wolnych. Było nas czterech: Wiesiek, Darek, Andreas i ja. Start z Berlina z dworca Waansee.  Jechaliśmy pociągiem Autozug do Narbonne we Francji i dalej już na kołach: z Francji do Hiszpanii i promem do Maroka.  Pociąg startował w piątek, w Narbonne był w sobotę rano. Po odebrani motocykli z dworca, całą sobotę i niedzielę jechaliśmy na południe. Święta - więc mały ruch, ulice puste. Moje zdziwienie wzbudził fakt, że w kraju, który uznawałem za ultrakatolicki - wielkanocny poniedziałek był dniem pracującym. Wybór terminu świątecznego na wyjazd był o tyle niefortunny, że gdy na tej wyprawie miałem problemy po wypadku, ani na pomoc ambasady, ani znajomych t...

609. NESTINARI

W czasie ostatniego spotkania w Kielcach padały różne propozycje wyjazdów na ten sezon, min. do Bułgarii - gdzie jeszcze klubowo nie byliśmy. To ukłon w stronę Magdy, która ma rodzinne związki z Bułgarią. Mnie również Bułgaria sympatycznie się kojarzy, gdy w latach osiemdziesiątych jeździło się Maluchem na wczasy do Bułgarii nad Morze Czarne. Podróż trwała trzy dni w jedną stronę z prędkością 70 -90 km/h w huku silnika i kurzu z otwartych okien, które zastępowały klimatyzację. Na jednej z wypraw skusiliśmy się na program artystyczny dla turystów. W programie był posiłek oraz część artystyczna:  występy ludowych zespołów , tańce, bałkańska muzyka, etc. Cały czas paliło się wielkie ognisko, a pod koniec imprezy zgaszono światła i obsługa rozgarnęła żar z ogniska w ścieżkę długości kilku  metrów. I zaczęły się fascynujące występy. W takt muzyki, po żarzących się węglach zaczęli chodzić boso   tancerze: mężczyźni, kobiety, a nawet dzieci. Ogień był prawdziwy, stopy bose z cał...

608. SPOTKANIE W KIELCACH

Obraz
  Jak dobrze, że są wśród nas ludzie, którym się chce!  Do nich należą Magda i Hubi z Kielc. To im zawdzięczamy, że w dniach 4 - 6.04.25 doszło do kolejnego spotkania członków Rajlawenpis oraz ich sympatyków. Część osób dotarła do Kielc już w piątek i zakwaterowała się w Hotelu Grand, zaś ja z Jolą dzięki uprzejmości Lucyny i Piotr, razem z nimi, ich samochodem dojechaliśmy do domu organizatorów. Tam mieliśmy nocleg na zaproszenie gospodarzy i u nich odbyło się spotkanie części osób. Byli jeszcze Marek z Pawłem i Andrzej z Lublina, Adam i Dorota z Leszkiem   z Grudziądza oraz Darek i Hubert - miejscowi. Odbyły się nocne rodaków rozmowy, ze znaczącym  udziałem alkoholi oraz dziczyzny upolowanej przez gospodarza. Oglądaliśmy mój film z Maroka oraz film Piotra z Ameryki płd. Najbardziej wytrwali doczekali do 5 rano, więc śniadanie było  późno. Potem my  z Jolą przenosimy się hotelu, gdzie będziemy nocować. Spotkanie przewidziane na godzinę 19tą. Przed 19tą zac...