Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2025

607. E-BIKE. PIERWSZY 1000 Km

Obraz
  29.03.25 przekręciłem na rowerze pierwszy tysiąc kilometrów. Nie musiałem wymieniać oleju, ale pewne czynności serwisowe mu się należały.  1. regulacja paska napędowego, robił mi to serwisant i moim zdaniem za mocno go naciągnął; objawiało się to tym , że czułem opór przy pedałowaniu, a przy wolnej delikatnej jeździe czułem jak w części obwodu korby czuję wyraźnie większy opór; to oznacza, że moim zdaniem pasek - jak łańcuch nierówno się wyciągnął. Regulacja paska jest bardzo prosta. Należy poluzować śruby po obu końcach wahacza i wykręcić nieco śrubę naciągu znajdującą się od tyłu wahacza; podobnie jak się to robi w motocyklu.  Po lekkim poluzowaniu o 1/2 obrotu "szarpnięcia" ustały. Przedtem serwisant wykręcił 1 1/2 obrotu. Na koniec oczywiście należ dokręcić boczne śruby.   2. regulacji wymagało też łożysko w główce ramy. Luz był dosyć duży, a objawiało się to stukami w czasie jazdy po kostce.  Do regulacji służy przyrząd w kształcie podkowy będący na wypos...

606. CHIŃSKIE HALOGENY

Obraz
Właściwie to nie halogeny, tylko ledy - ale taka nazwa się przyjęła i od dawna nie oznacza rodzaju żarówek w środku urządzenia, lecz dodatkowe oświetlenie. Od kilku lat takie dodatkowe oświetlenie stało się b. popularne i dużo firm jako opcję wyposażenia przewiduje takie dodatkowe oświetlenie, np. BMW czy Triumph. Fabryczne "halogeny" są z reguły dosyć kosztowne, producentem są zazwyczaj chińskie firmy, a dodatkowy koszt wynika z umieszczenia logo firmy na obudowie. Ja od kilku ładnych lat używam dodatkowych halogenów:  tanich, chińskich i szczerze mówiąc nie mam powodów do narzekań. Szczególnie , gdy się uwzględni balans ceny do jakości. Używam tych ze świecącym, niebieskim ringiem. U części  kierowców powodują skojarzenie ze światłami policyjnymi i na wszelki wypadek zachowują się przyzwoicie. Jeździłem z nimi po wielu krajach Europy i nigdy z tego powodu nie miałem przykrości. Te, które ja preferuję mają w zestawie wyłącznik na kierownicę oraz system elektroniczny, który p...

605. ROWER ELEKTR. - PIERWSZA JAZDA 2025.

Obraz
   Nadeszła pora aby uruchomić trzecia pasję - rower. Stał grzecznie przez całą zimę z naładowanym do pełna akumulatorem. Właściwie nie powinien zimować naładowany do pełna, lecz do 3/4 pojemności, ale jesienią go naładowałem do kolejnej jazdy, załamała się pogoda i tak już został. Na szczęście trzyma pełną pojemność. Z przechowywaniem akumulatorów rowerowych   (i innych tego rodzaju ) jest kłopot z uwagi na groźbę wybuchu. Zostawić w garażu, gdzie stoi auto i motocykle? Zabrać do domu? Zostawić na dworze? A jak wybuchnie?  W każdym razie moja bateria nie wybuchła - więc jest OK. Pierwsza trasa:  za miasto, potem kawałek polną drogą do asfaltu, do mojej ulubionej, lekko górzystej trasy. Przy drodze gruntowej idzie jakaś inwestycja. Z daleka widać wystające z ziemi rzędy tyczek. Czyżby ktoś zakładał sad, czy winnicę? W naszych stronach - kiepski pomysł. Podjeżdżam bliżej i widzę, że to metalowe konstrukcje. Już kumam. To będzie farma fotowoltaiczna. Tak na oko na...

604. TRIUMPH - PIERWSZA JAZDA PO WYPADKU

Obraz
   Pogoda jak marzenie, więc pora na pierwszą jazdę. Od powrotu ze szpitala nie miałem okazji. Najpierw nie byłem w stanie - ze względu na stan zdrowia - potem zrobiła się zima. Może nawet nie zima - a zimno. Jak zwał tak zwał. Z teorii i z własnego niestety doświadczenia wiem, że po wypadku, szczególnie poważnym - pozostaje uraz psychiczny przejawiający się w obawach przed powtórką. Dlatego sam byłem ciekawy jak to u mnie teraz będzie. Odbyłem w prawdzie pierwszą jazdę na myjnię, ale trudno traktować to jako poważna próbę - tym bardziej, że okazało się, że było zbyt niskie ciśnienie w oponach - co wpływało na pewną niestabilność w zakrętach. W sobotę i niedzielę przygotowałem motocykl do sezonu, sprawdziłem oczywiście i uzupełniłem ciśnienie w oponach. Ale przede wszystkim domyłem i doczyściłem motocykl. Niestety koła szprychowane wymagają dużo pracy tym bardziej, że poprzedni właściciele trochę je zaniedbali. Gorzej wyglądają te z przodu - mimo, że jest do nich lepszy dostęp...

603. MOJE PRZYDASIE

Obraz
   Połowę życia spędziłem w zupełnie innych czasach, które pozostawiły na mnie swoje piętno. Z jednej strony była to fascynacja motoryzacją, którą przejąłem od ojca. Najpierw u niego były to motocykle, potem samochody - z tym, że u mnie motocykle jako przedmiot fascynacji pozostały do dziś. Pierwszy samochód ojca - Syrena, pojawił się bodajże w 1958r. Nie miała jeszcze oznaczeń 100 i drzwi otwierane pod wiatr - czyli do przodu. W tym czasie w Ostrowi Maz. - mieście ok. 20tysięcznym - było zaledwie kilka samochodów, a przeważała trakcja konna.  Na targi w poniedziałki przyjeżdżało kilkadziesiąt furmanek  z okolicznych wsi. Na przeglądy gwarancyjne trzeba było jeździć Syreną do Warszawy. Następny był Wartburg 312 de luxe. W pomidorowym kolorze z jasnymi wstawkami po bokach i rolowanym, odsuwanym, brezentowym dachem. W 1966 r stałem się dumnym posiadaczem motoroweru Komar.  W 1968 r w garażu pojawił się Polski Fiat 125p 1300. Różnica w komforcie między nim, a Wartb...