584. MAROKO 2024. 20 - 21.X.
AL HOCEIMA - CEUTA - MALAGA 20.X. Podobno leżąc na asfalcie miałem powiedzieć: jak motocykl?, i: poczekajcie , posiedzę trochę i jedziemy! Piotrek ze Sławkiem nie widzieli mego wypadku i zatrzymali się dopiero po 35km. Podjechał do nich jakiś kierowca, spytał się czy czekają na grupę, i że był wypadek. Wracają czym prędzej. Samego wypadku nikt nie widział, jako pierwszy nadjechał Hubert. Widzi, że leżę bez ruchu na środku jezdni, motocykl leży gdzieś dalej: Wpada w panikę i powtarza: Andrzej się zabił!, Andrzej się zabił!!! Nadjeżdża za nim reszta ekipy. Zatrzymują się auta, ktoś wzywa policję i pogotowie. Czekamy na ich przyjazd koło godziny. Pamiętam, jak mnie pakują do karetki i wiozą do szpitala. Wśród kierowców, którzy się zatrzymali jest Marokańczyk (Khalid) , który pomaga ogarnąć sytuację i jest z nami do samego końca. Podejrzewam, że to może ktoś z bezpieki. Ale jest b. użyteczny i przyjazny. On pomaga zorganizować tr...